Na dorocznej konferencji prasowej w Moskwie prezydent Władimir Putin oświadczył w piątek, że katastrofa samolotu, w której w 2010 roku zginął prezydent Lech Kaczyński, nie powinna być wykorzystywana do potęgowania napięć w relacjach między Polską a Rosją.

"Należy ukrócić spekulacje w tej sprawie. Była to straszna tragedia" - oznajmił na konferencji dla rosyjskich i zagranicznych dziennikarzy.

"Zrobiliśmy wszystko, żeby to zbadać. Nie należy wykorzystywać tego dla jakiejkolwiek eskalacji w stosunkach dwustronnych. I tak wszystko jest jasne - mówił. - Jeśli coś jest niezrozumiałe, niech organy śledcze to badają".

Rosyjski prezydent oświadczył także, że zwrot wraku Tu-154M, który rozbił się w kwietniu 2010 roku pod Smoleńskiem, nie jest możliwy, dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej będzie prowadził śledztwo w sprawie tej katastrofy.

Nawiązując do stosunków z Unią Europejską, Putin powiedział, że Rosja będzie rozwijać relacje z poszczególnymi krajami członkowskimi, jeśli nie będzie w stanie porozumieć się z UE jako całością. Ocenił, że zachodnie sankcje nałożone na Rosję utrudniają współpracę Moskwy z Unią Europejską w kwestii zwalczania terroryzmu.

Rosyjski prezydent odniósł się także do czwartkowej wypowiedzi prezydenta elekta USA Donalda Trumpa. Jak oświadczył, słowa te nie są zaskoczeniem i nie widzi w nich "niczego niezwykłego". Trump napisał na Twitterze, że "Stany Zjednoczone muszą bardzo wzmocnić i rozbudować swój potencjał nuklearny do czasu, aż świat nie opamięta się w kwestii broni jądrowej". Nie podał konkretów.

Putin dodał, że Rosja jest zmuszona odpowiadać na wyzwania USA w sferze zbrojeń nuklearnych, ale robi to w ramach porozumień, niczego nie naruszając. Powtórzył także słowa wypowiedziane w czwartek na posiedzeniu kolegium ministerstwa obrony, że "Rosja jest silniejsza od każdego potencjalnego agresora".

Wyraził również nadzieję na spotkanie z Trumpem i omówienie możliwości poprawienia stosunków między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Poinformował, że do spotkania może dojść, gdy prezydent elekt zakończy kompletowanie swojej administracji. Wskazał, że zgadza się z oceną Trumpa o obecnym złym stanie amerykańsko-rosyjskich relacji i dodał, że "nie mogą być one gorsze".

Zwracając się do amerykańskiej Partii Demokratycznej, powiedział, że musi się ona nauczyć przegrywać godnie. Oświadczył też, że ustępująca administracja próbuje zrzucić odpowiedzialność za wszystkie swoje niepowodzenia na czynniki zewnętrzne, "ale mają tam swoje problemy systemowe".

Demokraci oskarżali Moskwę o ingerowanie w wybory prezydenckie w USA, przegrane przez ich kandydatkę Hillary Clinton. Chodziło głównie o dostarczenie demaskatorskiemu portalowi WikiLeaks tysięcy maili wykradzionych przez hakerów z serwera Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej.

Zapytany o stosunki z Ukrainą, Putin wyraził przekonanie, że znormalizują się one "wcześniej czy później". Zapowiedział również, że mieszkańcy Krymu w ciągu dwóch-trzech dni zaczną otrzymywać gaz bezpośrednio z Rosji, przy wykorzystaniu nowo wybudowanego gazociągu Kubań-Krym.

Ocenił, że dotyczące uregulowania sytuacji na Ukrainie rozmowy w tzw. formacie normandzkim, w którym, prócz wysłanników Kremla, uczestniczą przedstawiciele Ukrainy, Francji i Niemiec, są mało efektywne, ale nie ma innego mechanizmu. "Jeśli stracimy ten instrument, sytuacja będzie się pogarszać" - ostrzegł.

Podczas konferencji Putin wrócił także do sprawy zabójstwa rosyjskiego ambasadora w Ankarze Andrieja Karłowa, zastrzelonego w poniedziałek na wernisażu w tamtejszej galerii. Powtórzył, że była to próba popsucia stosunków rosyjsko-tureckich, ale - jak podkreślił - nie zaszkodzi im to.

Poinformował ponadto media, że przedstawiciele Rosji, Iranu, Turcji i syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada uzgodnili, że wezmą udział w syryjskich rozmowach pokojowych w stolicy Kazachstanu, Astanie. Wcześniej rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Giennadij Gatiłow mówił, że rozmowy w Astanie powinny odbyć się w połowie stycznia 2017 roku.

Mówiąc o sytuacji gospodarczej Rosji, prezydent zwrócił uwagę, że odpływ kapitału w 2016 roku obniżył się do poziomu 16-17 mld dolarów wobec 57 mld dolarów w 2015 roku. Dodał, że spadek PKB Rosji w 2015 roku wyniósł 3,7 proc., a w 2016 roku jest szacowany na 0,5-0,6 proc. Poinformował, że inflacja w tym roku będzie na rekordowo niskim poziomie i wyniesie ok. 5,5 proc.

Rosyjski przywódca powiedział także, że wydatki na obronność wyniosły w Rosji w 2016 roku 4,7 proc. PKB, a w przyszłym roku są planowane na 4,3 proc PKB.

Oświadczył również, że nie widzi potrzeby rozpisania w Rosji przedterminowych wyborów prezydenckich. "Pozwólcie, że ujmę to prosto: to możliwe, ale nie niezbędne" - odpowiedział na pytanie jednego z dziennikarzy. Zastrzegł, że potrzebuje czasu na decyzję, czy będzie ubiegał się o kolejną kadencję na urzędzie prezydenta. Planowo wybory prezydenckie powinny się odbyć w marcu 2018 roku.

Władimir Putin odpowiadał na pytania prawie cztery godziny. W konferencji uczestniczyło ponad 1,4 tys. dziennikarzy rosyjskich i zagranicznych.

>>> Czytaj też: Do Europy weszli ludzie, którzy powinni siedzieć w więzieniach [WYWIAD Z SYRYJCZYKIEM]