Na przełomie starego i nowego roku opublikowane zostały zaskakujące dane z polskiej gospodarki. Grudniowy wskaźnik wstępnej inflacji konsumenckiej wykazał wzrost z poziomu 0,0% do 0,8% w ujęciu rok do roku. Natomiast styczniowy odczyt indeksu PMI dla przemysłu dał nadzieję na pobudzenie - obarczonego odpowiedzialnością za spadek dynamiki PKB - sektora inwestycji. Powrót inflacji oraz ożywienie w polskim przemyśle mogą spowodować, że powróci temat podniesienia stóp procentowych, które obecnie utrzymują się na poziomie 1,50%. Najbliższe posiedzenie RPP w tej sprawie zaplanowane jest 11 stycznia. - Perspektywa zacieśnienia polityki pieniężnej będzie opowiadać się za umocnieniem złotego. Nie bez znaczenia jest również relacja w parze EUR/USD. Wzrost euro powyżej 1,05 pozwolił wypracować mocniejszą pozycję także polskiej walucie. Inwestorzy nie zapominają jednak o dacie 13 stycznia i związanych z nią zagrożeniach - mówi Katarzyna Orawczak, analityk walutowy w Ekantor.pl.
13 stycznia aż dwie agencje ratingowe wystawią ocenę wiarygodności kredytowej Polski: Moody’s oraz Fitch. Pierwsza z nich we wrześniu zeszłego roku nie zdecydowała się na aktualizację ratingu, co zostało odebrane dwuznacznie. Dla jednych był to powód do optymizmu, ponieważ mimo negatywnej perspektywy, ocena nie została zmieniona. Z kolei dla innych był to sygnał ostrzegawczy świadczący o tym, że agencja wciąż analizuje zachodzące w Polsce zmiany. A ostatnie decyzje rządu oraz nagłaśniany przez media kryzys w Sejmie mogą nie zostać dobrze odebrane. Ewentualne obniżenie ratingu mogłoby spowodować znaczne zmniejszenie atrakcyjności polskiego pieniądza. - Złoty zmierzył się z taką sytuacją w styczniu ubiegłego roku, kiedy to agencja S&P zmieniła ocenę z A- do BBB+ z perspektywą negatywną. Kurs EUR/PLN w szybkim tempie osiągnął wtedy wartość 4,47 - mówi Katarzyna Orawczak z Ekantor.pl.
Pierwszy miesiąc 2017 to także czas wydarzeń mogących kształtować ogólnoświatowe nastroje. 20 stycznia zaprzysiężony zostanie nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, którego dotychczasowe plany polityczne owiane były nie nutą, a wręcz całą gamą tajemnic.
Zapowiedź tego, co może czekać inwestorów w nadchodzących miesiącach nastąpiła listopadzie, kiedy wbrew przewidywaniom - na mocy składanych obietnic dotyczących odbudowy amerykańskiej gospodarki - dolar umocnił się po ogłoszeniu zwycięstwa Donalda Trumpa. Pozytywny wpływ prezydentury Trumpa na gospodarkę dostrzegli również przedstawiciele Rezerwy Federalnej, co uwidocznił protokół z posiedzenia FOMC opublikowany w środę. Równocześnie zwrócili oni uwagę, że polityka prezydenta-elekta może rozbudzać rynkowe niepewności.
Początek roku ma również przynieść werdykt Sądu Najwyższego w kwestii udziału parlamentu Wielkiej Brytanii w procesie wdrażania aktu 50 Traktatu Lizbońskiego. Jeżeli na mocy tej decyzji rząd Theresy May straci możliwość samodzielnego rozstrzygania kwestii związanych z opuszczeniem struktur Unii Europejskiej, zmniejszą się obawy o tzw. twardy Brexit, a to z kolei może wesprzeć notowania funta.
Styczeń może się okazać miesiącem obarczonym zmiennością kursu złotego. Czynniki lokalne będą walczyć o pozycję z ogólnoświatowymi nastrojami - a te mogą nie być przychylne ryzykownym aktywom. Inwestorzy pamiętają również o zbliżających się wyborach w Europie, które będą dużym wyzwaniem dla wspólnej waluty, a zatem także i dla polskiego pieniądza.
>>> Czytaj też: Rok utraconych szans. Czy 2017 będzie lepszy dla złotego?
