"Prezydentura Trumpa na początku będzie bardzo nerwowa, myślę, że to będzie trwało mniej więcej rok, przychodzi zupełnie nowa ekipa, ludzie, którzy raczej mają związki z biznesem czy wojskiem, nie mają do czynienia z dyplomacją i muszą się tego nauczyć" - mówi PAP prof. Batóg z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Jak dodaje, "Amerykanów (z ekipy Trumpa-PAP) muszą się też nauczyć ich odpowiednicy europejscy, a więc UE, dyplomaci europejscy (...). Myślę, że takie ucieranie stanowisk, rozpoznawanie się, nieładnie powiedziałbym - +obwąchiwanie się+, będzie trwało około roku" - ocenił ekspert.

Jak przypomniał, Trump, jako prezydent elekt, wypowiedział się na temat przywództwa niemieckiej kanclerz Angeli Merkel w świetle zbliżających się wyborów w tym kraju, na temat Wielkiej Brytanii w kontekście Brexitu oraz o przyszłości NATO.

W niedawnym wywiadzie dla niemieckiej gazety "Bild" amerykański prezydent elekt powtórzył ocenę z kampanii wyborczej, że NATO jest "przestarzałe". "NATO ma problemy. Jest przestarzałe, ponieważ zostało zaprojektowane wiele, wiele lat temu. Po drugie kraje (członkowskie) nie płacą tyle ile powinny" - wyjaśnił Trump. Jak dodał, Sojusz nie zatroszczył się o walkę z terroryzmem. "Abstrahując od tego, uważam NATO za bardzo ważne" - podkreślił.

Trump powiedział też, że ma "wielki szacunek dla Angeli Merkel", ale, jak ocenił, nawiązując do kryzysu uchodźczego, Merkel "popełniła skrajnie katastrofalny błąd, wpuszczając do kraju wszystkich tych nielegalnych (imigrantów)".

Prof. Batóg zaznaczył, że wypowiedź Trumpa nt. NATO "nie jest specjalnie szokująca, bo Pakt Północnoatlantycki przechodził różne koleje losu i stawiano pytanie o jego przyszłość już wielokrotnie".

"Pytania o to, w którą stronę pójdzie NATO są zasadne, natomiast to, co jest inne, to fakt, że te pytania stawiali Europejczycy, a teraz to pytanie postawili Amerykanie, którzy NATO przygotowali, są jego fundatorami i ta inicjatywa reformy płynie ze strony fundatora NATO, a nie krajów europejskich i to jest różnica" - podkreślił ekspert.

Prof. Batóg ocenił jednak, że Ameryka "zmieni się przede wszystkim wewnętrznie, dlatego, że wybór Trumpa był wyborem dotyczącym bardziej polityki wewnętrznej, niż polityki zagranicznej".

Według niego "przed administracją Trumpa, jeżeli będzie chciała uspokoić nastroje, stoi bardzo poważne zadanie wymyślenia sposobu jak to zrobić". Jak mówi Batóg, Trump "będzie musiał wyciągnąć rękę do tych, którzy przeciwko niemu protestowali, a z drugiej strony zaspokoić tych, którzy go wybrali".

Ekspert ocenia też, że "ważny będzie sposób, w jaki (Trump) będzie chciał się komunikować i przedstawiać swoje stanowisko". Jego zdaniem nowy prezydent powinien ograniczyć korzystanie z Twittera i skupić się na prasie, tradycyjnych mediach - wygłaszać przemówienia i udzielać wywiadów.(PAP)