O tym, że policja pojawiła się przed drzwiami biura poinformował najpierw na Twitterze sam Nawalny. Rzeczniczka FBK Kira Jarmysz zamieściła z kolei w tym serwisie społecznościowym wiadomość, że chodzi zapewne o doprowadzenie opozycjonisty na rozprawę przed sądem w Kirowie, zaplanowaną na środę.

Sędzia zgodził się w poniedziałek z wnioskiem prokuratury, by Nawalnego i oskarżonego razem z nim Piotra Oficerowa doprowadzić przymusowo na rozprawę. Oficerow został w poniedziałek wieczorem hospitalizowany w Moskwie z powodu złego samopoczucia. Później wypisano go ze szpitala.

Reklama

Nawalny ocenił w poniedziałek, że działania sądu mają na celu jak najszybsze wydanie wyroku w sprawie, którą sąd rozpatruje ponownie, w następstwie decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) i rosyjskiego Sądu Najwyższego.

W 2013 roku sąd w Kirowie skazał Nawalnego na pięć lat kolonii karnej za defraudację funduszy z państwowej spółki Kirowles. Później karę zawieszono. W listopadzie 2016 roku po decyzji ETPCz, który orzekł, że Rosja naruszyła prawa Nawalnego do uczciwego procesu, rosyjski Sąd Najwyższy uchylił wyrok.

W grudniu zeszłego roku Nawalny ogłosił, że ma zamiar kandydować w wyborach prezydenckich w Rosji w 2018 roku. Bierne prawo wyborcze opozycjonista odzyskał właśnie dzięki uchyleniu ciążącego na nim wyroku w "sprawie Kirowlesu".

W minionym tygodniu adwokaci opozycjonisty zarzucili sądowi w Kirowie, że przyspieszył przebieg rozpraw i wyrazili przypuszczenie, że sędzia otrzymał nakaz wydania wyroku skazującego.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)