Gwarantowana przepisami podwyżka wyniesie 49 zł. Wszystko wskazuje jednak na to, że minimalna płaca będzie jeszcze wyższa. Związki zawodowe twierdzą, że nie satysfakcjonuje ich wzrost jedynie o ustawowe minimum.
– Mamy inflację, więc rosną koszty utrzymania. A jednocześnie na rynku zaczyna brakować rąk do pracy. Wysokość płacy minimalnej musi być dostosowana do tych warunków – podkreśla Norbert Kusiak, ekspert OPZZ.
Jak bumerang wraca też tradycyjny związkowy postulat, zgodnie z którym najniższe wynagrodzenie powinno osiągnąć połowę tego przeciętnego. Aby stało się to już w przyszłym roku, płaca minimalna musiałaby wzrosnąć co najmniej o blisko 200 zł (od tego roku wzrosła o 150 zł). Nie jest to niemożliwe, bo w omawianej kwestii sojusznikiem związkowców jest rząd. W ubiegłym roku przeforsował podwyżkę wyższą, niż domagały się centrale związkowe (przebił je o 30 zł).
Pracodawcy są krytyczni.
– Znaczący wzrost płacy przyczyni się do dezaktywizacji zawodowej, uderzy w lokalne rynki pracy i niektóre branże – ostrzega Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.
>>> Czytaj też: Koniec taniej siły roboczej w Europie Środkowo-Wschodniej? Płace w regionie idą w górę
Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Z Gazetą Prawną związany od 2005 r. Specjalizuje się w tematyce prawa pracy. Laureat stypendium Prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka oraz Specjalnej Nagrody pod patronatem Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, w ramach konkursu „Pracodawca godny zaufania”. Trzykrotny laureat nagrody dziennikarskiej przyznawanej przez Głównego Inspektora Pracy.
