Bułgaria: 250 mln euro strat po wstrzymaniu dostaw gazu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 stycznia 2009, 10:09
Bułgaria, drugi dzień z rzędu, jest pozbawiona dostaw gazu z Rosji. Na pół miliarda lewów (250 mln euro) oceniła Konfederacja Pracodawców Bułgarskich dzienne straty gospodarki w wyniku braku rosyjskiego paliwa - poinformował środowy dziennik "24 czasa".

Gazowy kryzys w największym stopniu dotknął huty metali i szkła, produkcję nawozów sztucznych, zakłady chemiczne oraz przemysł spożywczy.

Nagłe wstrzymanie dostaw gazu bez uprzedzenia omal nie doprowadziło do poważnej awarii w zakładach Neochim w Dimitrowgradzie, na południu kraju, gdzie produkcję trzeba było wstrzymać natychmiast, bez niezbędnych zabezpieczeń technologicznych.

Po planowym ograniczeniu dostaw dla użytkowników przemysłowych, duże zakłady jak Nestle i Mirolio wstrzymały całkowicie produkcję i wysłały kilkuset swych pracowników na przymusowe urlopy.

Przedsiębiorcy zapowiadają zaskarżenie do sądu krajowego dostawcy gazu firmy Bulgargaz, z którą mają kontrakty. Z kolei Bulgargaz chce zaskarżyć trzy firmy pośredniczące, które dostarczają gaz na krajowy rynek - bułgarsko-rosyjską Owergaz i Wintershall oraz Gazprom-Eksport.

Kryzys gazowy poważanie dotknął bułgarski transport. Wstrzymano sprzedaż metanu, na którym jeżdżą taksówki i część autobusów. Taksówkarze zapowiedzieli podniesienie cen, a niektóre linie autobusowe zawieszono. Mer Sofii zarządził w ramach oszczędności wyłączenie ogrzewania w środkach komunikacji.

Wstrzymanie dostaw gazu bezpośrednio dotknęło też obywateli. Kaloryfery w mieszkaniach m.in. w Warnie, Razgradzie i Plewenie są od wtorku zimne. Część szkół i przedszkoli w tych miastach zamknięto. W Sofii centralne ogrzewanie działa, lecz słabo.

Przejście ciepłowni z gazu na olej opałowy musi zająć trzy dni - stąd też kryzysowa sytuacja potrwa co najmniej do czwartku. W Sofii w szkołach dzieci na zajęciach są ubrane w kurtki.

Władze wezwały do oszczędzania energii elektrycznej. Krajowa Spółka Energetyczna uprzedziła, że zbyt duże zużycie prądu może spowodować jego deficyt i w konsekwencji konieczność wprowadzenia ograniczeń w dostawach. Na razie jednak takie niebezpieczeństwo nie grozi, ponieważ mimo mrozów nie osiągnięto szczytowego zużycia energii elektrycznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj