"Sueddeutsche Zeitung": w UE trzeba się spierać

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
24 czerwca 2017, 09:51
Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" poparł w sobotę ostrą krytykę prezydenta Francji Emmanuela Macrona wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Zdaniem komentatora spór w Unii Europejskiej jest potrzebny, a najgorsza byłaby "zakłamana harmonia".

"Rządzący w Polsce są obrażeni. Uważają, że prezydent Francji Emmanuel Macron zachował się wobec nich niewłaściwie, ostrzegając ich przed traktowaniem Unii Europejskiej jak supermarketu, z którego tak po prostu można korzystać" - pisze brukselski korespondent "SZ" Daniel Broessler.

"Silny człowiek Polski - Jarosław Kaczyński - rzeczywiście nie traktuje UE jak supermarketu. W supermarkecie należałoby zapłacić" - kontynuuje Broessler.

"Krytyka Macrona rani, gdyż trafia w punkt" - ocenia niemiecki dziennikarz.

Komentator "SZ" zadaje pytanie, czy krytyka w takiej formie była potrzebna teraz - w momencie, gdy UE opuszcza "padół łez", mobilizuje się w polityce obronnej i stawia czoło w handlu protekcjoniście, jakim jest prezydent USA Donald Trump. "Po co podkreślać właśnie teraz spór między Wschodem a Zachodem w Unii?" - pyta Broessler.

Jego zdaniem taki spór jest konieczny, gdyż "fundamentalny konflikt w UE nie zniknie dzięki temu, że go przemilczymy".

Broessler pisze, że konflikt dotyczy solidarności w kryzysie uchodźczym. "Odmowa Polski, Czech i Węgier uczestniczenia w skromnej relokacji uchodźców wywołała na Zachodzie oburzenie" - stwierdza, zastrzegając, że "Niemcy nie powinni zapominać, że przed długi czas nie uważali za stosowne, by solidarnie pomóc Europejczykom z Południa".

"UE dysponuje przeciwko tym, którzy ignorują decyzje większości, środkami prawnymi. W UE nie jest to żaden kryzys, lecz dzień powszedni" - ocenia Broessler.

Jego zdaniem ważniejszy jest inny aspekt konfliktu: słowa Macrona o supermarkecie odbiły się szerokim echem, ponieważ "są wyrazem poczucia, że ktoś tylko bierze, a nic nie daje".

"Takie uogólnienie byłoby krzywdzące. Z pewnością jednak twarda postawa Wschodu ograniczy gotowość bogatych krajów do lokowania za pomocą funduszy unijnych pieniędzy w polskie drogi czy czeskie startupy" - czytamy w "SZ".

Pieniądze i kwoty (uchodźców) są zdaniem komentatora jedynie "zewnętrznym objawem" postaw. "Premier Węgier (Viktor) Orban demonizuje +Brukselę+ prowadząc przeciwko niej swoistą nagonkę. Polak Jarosław Kaczyński uporczywie likwiduje niezależność wymiaru sprawiedliwości. Prezydent Czech Milos Zeman gawędzi z szefem Kremla Władimirem Putinem o tym, że należy likwidować dziennikarzy" - wymienia autor komentarza i stwierdza: "To nie UE znajduje się w kryzysie, w kryzysie znajdują się młode demokracje w środku Europy".

Broessler zwraca uwagę, że zdaniem polskiego rządu "nie ma żadnego konfliktu wartości, lecz wartości są tylko różnie interpretowane". Zdaniem komentatora taka ocena przypomina próby podejmowane przez Trampa, by "opakować kłamstwa w nowy sposób" i przedstawić je jako "alternatywne fakty".

Odpowiedź Europejczyków musi być jasna: "wartości UE nie są bezkształtną masą. Są potrzebne jako fundament" - czytamy w "SZ".

"UE nie rozpadnie się wskutek sporu. Zabójcza byłaby natomiast zakłamana harmonia" - konkluduje Daniel Broessler w "Sueddeutsche Zeitung".

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj