"Nie dążymy do zmiany reżimu, nie dążymy do upadku reżimu, nie dążymy do przyspieszonego zjednoczenia Półwyspu (Koreańskiego), nie szukamy wymówki, by wysłać nasze wojska na północ od 38. równoleżnika" - oświadczył Tillerson w Departamencie Stanu.

W przybliżeniu wzdłuż 38. równoleżnika przebiega linia demarkacyjna oddzielająca oba państwa koreańskie.

"Nie jesteśmy waszym wrogiem (...) ale stanowicie zagrożenie, które jest dla nas nie do zaakceptowania i my musimy na to odpowiedzieć" - dodał, mówiąc po adresem Korei Północnej.

Reklama

Następnie wyraził nadzieję, że "w pewnym momencie zaczną (strona północnokoreańska) to rozumieć i (wtedy) chcielibyśmy usiąść i prowadzić z nimi dialog".

W piątek Korea Północna przeprowadziła kolejną próbę międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM). Oficjalna północnokoreańska agencja prasowa KCNA poinformowała, że próba ta zakończyła się sukcesem. Unowocześniona wersja rakiety Hwasong-14 przeleciała 998 km, osiągając maksymalną wysokość blisko 3725 km. Jej lot trwał 47 minut. Całe terytorium USA jest w naszym zasięgu - powiedział w sobotę przywódca KRLD Kim Dzong Un.

W reakcji na tę próbę prezydent USA Donald Trump oświadczył, że USA podejmą wszelkie niezbędne działania, by zapewnić bezpieczeństwo sobie i swym sojusznikom w regionie. Podkreślił, że północnokoreańskie próby międzykontynentalnych pocisków balistycznych to działania "lekkomyślne" i "niebezpieczne", prowadzące do dalszej izolacji KRLD, której skutkiem jest osłabienie gospodarki tego kraju.

>>> Czytaj też: Prewencyjny atak USA na Koreę Północną? Senator Graham: Trump jest na to gotów