USA: Samochód wjechał w tłum demonstrantów, jedna osoba nie żyje

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
12 sierpnia 2017, 23:56
Amerykańska flaga na czarnym tle
Amerykańska flaga na czarnym tle/ShutterStock
Samochód wjechał w sobotę w grupę demonstrantów, protestujących przeciwko wiecowi skrajnej prawicy w Charlottesville w stanie Wirginia. Mer Charlottesville Mike Signer poinformował na Twitterze, że jedna osoba zginęła, a 19 zostało rannych.

Nagrania z monitoringu i relacje świadków wskazują na to, że kierowca samochodu celowo wjechał w tłum ludzi. Mężczyzna został zatrzymany.

Agencja AP podała, że "biali nacjonaliści" zorganizowali wiec w proteście przeciwko planowanemu przez władze miejskie usunięciu pomnika generała Roberta E. Lee, dowódcy wojsk Konfederacji w czasie wojny secesyjnej (1861–1865). Demonstracja odbywała się pod hasłem: "Zjednoczyć prawicę".

Dwie godziny przed incydentem z samochodem doszło do gwałtownych starć między uczestnikami wiecu i kontrdemonstrantami, głównie lewicowymi aktywistami.

Według stacji CNN w starciach tych rannych zostało 15 osób. Gubernator stanu Wirginia Terry McAuliffe wprowadził w mieście stan wyjątkowy.

Zamieszki w Charlottesville ostro potępił prezydent Donald Trump. "W Ameryce nie ma miejsca na przemoc" - powiedział Trump, przebywający na urlopie w Bedminster w stanie New Jersey. Trump obiecał "szybkie przywrócenie prawa i porządku" w mieście.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: USAświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj