Jarosław Maringe: Ja, król koki, jestem proziobrowy [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2017, 20:29
Jarosław Maringe ps. Chińczyk
Jarosław Maringe ps. Chińczyk/Dziennik Gazeta Prawna
Ja naprawdę sporo wiem i widzę, że ministrowi sprawiedliwości zależy na tym samym, co mnie, na oczyszczeniu sądów i prokuratur z ludzi skompromitowanych. Popieram te wszystkie ustawy. Z Jarosławem Maringe rozmawia Magdalena Rigamonti

„Masa”? Ja udowadniam, że Jarosław Sokołowski, pseudonim Kojber, czyli garnek...

Nie, „Kojber”, bo miał łeb jak garnek. Pseudonim Masa sam sobie dopasował. On nie powinien zostać świadkiem koronnym.

Nie, nie ja. Mówię o tym, że nie powinien, bo on nie był kimś podrzędnym w mafii pruszkowskiej, tylko jednym z jej przywódców, a herszci – zgodnie z prawem – nie mogą być świadkami koronnymi.

Moim zdaniem mogą za mało wiedzieć na ten temat. Z tego, co mi wiadomo, to porównują zeznania „Kojbra” z tym, co mówi w swoich książkach. A że w książkach zmyśla...

„Kojber” połowę to wymyśla. Bierze historie, które słyszał, i opowiada jak swoje. Choćby jak tę z naszego wyjazdu do Tajlandii, kiedy się okazało, że piękne prostytutki to faceci. Doszło do bitwy z ich opiekunami. Jest nawet zdjęcie, jak po niej wyglądamy. „Kuba Gwałciciel” bez ucha, wszyscy lekko zmasakrowani. I zaręczam, że „Kojbra” z nami nie było. On z faktu, że jest świadkiem koronnym, zrobił cyrk. Stał się celebrytą i odcina kupony od tego, że jest gangsterem. Był Łęckim, znowu jest Jarosławem Sokołowskim, bo zobaczył, że lepiej promować prawdziwe nazwisko niż zmienione.

W ostatnich latach kupiłem sto domen i płaciłem za ich pozycjonowanie, żeby nie wychodziło nic w internecie na temat mojego poprzedniego życia, więc nie chodziło mi o to, żeby być celebrytą.

Żeby móc normalnie funkcjonować w biznesie. Zmieniłem nazwisko z Maringe na Wilimberg. Wziąłem fikcyjny ślub z prostytutką.

Zdecydowałem się działać, demaskować układ prokuratorsko-mafijny, kiedy ministrem sprawiedliwości został Zbigniew Ziobro.

Niech pani nie przesadza. Napisałem Andrzejowi Rogoyskiemu, bardzo mądremu i porządnemu człowiekowi, prawnikowi, członkowi rady nadzorczej Polskiego Radia, wiceprzewodniczącemu Trybunału Stanu, co wiem na temat działania ważnych prokuratorów w Warszawie. Nie odpisał. Ale po miesiącu słyszę w mediach, że Ziobro wszystkich tych prokuratorów degraduje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj