Dziś zostanie zaprezentowany . Zdaniem wielu ekspertów – najważniejszego aktu prawnego w tej kadencji. O potrzebie uchwalenia przepisów mówi się od wielu lat. Co się w nich znajdzie? Przede wszystkim zostaną. To oznacza, że nieruchomości należące do Skarbu Państwa nie będą już zwracane. Rekompensata za wygaszenie ma wynieść co do zasady . Projektodawca chce jednak rozłożyć koszty ponoszone przez państwo – które będzie trzeba liczyć w miliardach złotych – na kilka lat. Dlatego uprawnieni będą mogli zamiast pieniędzy dostać obligacje skarbowe. Wówczas otrzymają równowartość 25 proc. wartości nieruchomości. Ta ma być obliczana na chwilę nacjonalizacji. Środki trafią jedynie w ręce byłych właścicieli i spadkobierców.
To oznacza, że handlarze roszczeń zostaną z niczym: nie otrzymają ani nieruchomości, ani pieniędzy. Nowe przepisy mają mieć bowiem zastosowanie do spraw w toku. I to nie tylko tych warszawskich. Ustawa reprywatyzacyjna ma dotyczyć zarówno postępowań prowadzonych na podstawie dekretu Bieruta (warszawskich), jak i innych aktów nacjonalizacyjnych. – Mamy dowód na to, że niemożliwe jest możliwe – nie kryje radości Jan Śpiewak, warszawski radny ze stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa. – Platforma Obywatelska, w tym przede wszystkim Hanna Gronkiewicz-Waltz, przekonywała przez wiele lat, że nie da się uchwalić ustawy, bo państwa na to nie stać. To błędne rozumowanie. Afera reprywatyzacyjna pokazała, że Polski nie stać na brak ustawy – dodaje Śpiewak.
Państwo w krótkim czasie rzeczywiście poniesie duży wydatek. Ale nieporównywalnie mniejszy niż przez choćby 10 lat zwracania warszawskich nieruchomości. Za prace nad nowymi przepisami odpowiedzialny będzie Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i przewodniczący komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Co ważne, będzie ona nadal pracować mimo wejścia w życie nowych przepisów. Dalej będzie wyjaśniała rozstrzygnięte już sprawy. – To właśnie dotychczasowe prace komisji pozwoliły stworzyć rozwiązanie, które z czystym sumieniem można nazwać uniwersalnym i właściwym. Na tę ustawę Polska czekała przez wiele długich lat – zapewnia Patryk Jaki.
>>> Polecamy: Afera goni aferę w Warszawie. Ale nowa ustawa przynosi efekty
