Premier Hiszpanii: Chcę, by regionalny rząd Katalonii został rozwiązany

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 października 2017, 15:25
premier Mariano Rajoy
premier Mariano Rajoy/PAP/EPA
Premier Hiszpanii Mariano Rajoy ogłosił w sobotę po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów, że chce, aby Senat dał mu zgodę na rozwiązanie regionalnego parlamentu i rządu Katalonii w reakcji na dążenia niepodległościowe tego regionu.

Rajoy dodał, że najnowsze dane dotyczące katalońskiej gospodarki są "niepokojące" i że może skurczyć się nawet o 30 proc., jeśli Katalonia odłączy się od reszty Hiszpanii. Udział Katalonii w PKB Hiszpanii wynosi 19 proc.

Rajoy ogłosił, że chce, aby Senat dał mu zgodę na rozwiązanie regionalnego parlamentu i rządu Katalonii w reakcji na dążenia niepodległościowe tego regionu.

Premier zaznaczył, że przedterminowe wybory do regionalnego powinny zostać przeprowadzone w ciągu sześciu miesięcy.

Podczas konferencji prasowej zastrzegł, że rząd centralny nie likwiduje autonomii Katalonii, lecz jedynie usuwa przedstawicieli regionalnych władz, którzy złamali konstytucję kraju.

Podkreślił, że rząd chce wykorzystać zapisy konstytucji, czyli artykuł 155, by "przywrócić porządek" w Katalonii. Ten autonomiczny region znajdzie się pod rządami władz centralnych, jeśli zgodzi się na to Senat. Jest to pierwszy przypadek uruchamiania artykułu 155 ustawy zasadniczej od przyjęcia hiszpańskiej konstytucji w 1978 roku.

W przyszłym tygodniu w Senacie odbędzie się głosowanie w sprawie nadzwyczajnych środków zaproponowanych w sobotę przez rząd Rajoya. Do ich przyjęcia potrzebna jest bezwzględna większość głosów. Partia Ludowa (PP) Rajoya dysponuje w Senacie taką większością.

Separatystyczne władze Katalonii nie pozostawiły Madrytowi wyboru - podkreślił Rajoy.

Prezydent Katalonii Carles Puigdemont zagroził formalnym proklamowaniem niepodleglości Katalonii, po nielegalnym według władz centralnych referendum z 1 października, w którym 90 proc. opowiedziało się niepodległością regionu. Udział wzięło w nim ok. 2,28 mln (43 proc.) spośród 5,3 mln uprawnionych do głosowania Katalończyków.

10 października Puigdemont ogłosił w katalońskim parlamencie, że przyjmuje mandat obywateli do ogłoszenia niepodległości, ale jednocześnie wezwał katalońskich deputowanych do odroczenia o kilka tygodni secesji Katalonii, aby umożliwić negocjacje z rządem w Madrycie. Następnie Puigdemont podpisał deklarację niepodległości wzywającą inne państwa do uznania "republiki Katalonii".

W reakcji na to władze w Madrycie domagały się od władz w Barcelonie jasnej deklaracji - tak lub nie - czy Katalonia proklamowała niepodległość. W poniedziałek Puigdemont w liście do Rajoya nie wyjaśnił jednak, czy to zrobił. Drugi termin minął w czwartek.

>>> Czytaj też: Problemy z Katalonią? Nic nowego. Region przez ostatnie 300 lat walczył o większą władzę

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj