Stany Zjednoczone mają "specjalny status", jeśli chodzi o grudniowy szczyt - oświadczyła kancelaria Macrona, zapewniając, że do Paryża zostaną zaproszeni przedstawiciele USA, jednak niższego szczebla niż prezydent.

Na spotkanie, które odbędzie się 12 grudnia, zaproszono przywódców ponad 100 krajów. Pałac Elizejski podkreślił, że zaproszone osoby są "wyjątkowo zaangażowane" w realizację porozumienia paryskiego.

Na początku czerwca Trump ogłosił decyzję o wycofaniu się USA z paryskiego porozumienia klimatycznego. Jego zdaniem jest ono niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych, działa natomiast na korzyść innych krajów. Jak tłumaczył, amerykańscy pracownicy płacą wysoką cenę za przestrzeganie porozumienia. Wśród negatywnych skutków wymienił utratę miejsc pracy i ograniczenia produkcji w niektórych sektorach gospodarki.

Reklama

Porozumienie podpisane zostało 12 grudnia 2015 r. w stolicy Francji. Umowa zakłada działania na rzecz ograniczenia wzrostu średniej temperatury na świecie do poziomu niższego niż 2 stopnie, a jeśli to możliwe do 1,5 stopnia Celsjusza w porównaniu z epoką przedindustrialną. Wymaga to zredukowania globalnej emisji gazów cieplarnianych, w której udział USA wynosi - według porozumienia paryskiego - 17,89 proc. Wyprzedzają je pod tym względem tylko Chiny z udziałem rzędu 20,09 proc.