Orzeł na stringach? Szef Red is Bad o tym, co wypada, a czego już nie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
18 listopada 2017, 12:34
Paweł Szopa, Red is Bad
Paweł Szopa, Red is Bad/Dziennik Gazeta Prawna
W pierwsze trzysta koszulek zainwestowałem sześć tysięcy złotych. To były oszczędności całego mojego życia – tak początki marki Red is Bad wspomina założyciel i prezes firmy produkującej odzież tożsamościową, Paweł Szopa.

Szopa wspomina, że historia jego firmy brzmi jak historia firmy garażowej – dział wysyłki mieścił się przy jego biurku, magazyn zaś pod jego łóżkiem.

Pytany, co czuje, kiedy widzi uczestników Marszu Niepodległości w ubraniach jego marki, odpowiada: wielką dumę. – Sam chodziłem na takie marsze, jak jeszcze nie było mojej firmy – przyznaje.

Z kolei na pytanie o to, gdzie nie wypada umieszczać symboli narodowych, podkreśla, że Red is Bad nie produkuje i nie planuje produkcji np. bielizny czy pościeli tego typu. – Jeżeli używamy jakiegoś symbolu narodowego, chociażby kotwicy Polski Walczącej albo symbolu Narodowych Sił Zbrojnych, staramy się robić to ze smakiem i najwyższą ostrożnością. Nigdy nie chcielibyśmy sprofanować tych symboli – wyjaśnia Szopa.

JAKUB KAPISZEWSKI ROZMAWIA Z PAWŁEM SZOPĄ – ZOBACZ:

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj