Dwa tygodnie temu saudyjskie władze poinformowały o unieszkodliwieniu pocisku balistycznego wystrzelonego w kierunku stołecznego Rijadu z Jemenu przez korzystający ze wsparcia Iranu szyicki ruch Hutich. Atak ten miał być według Hutich odpowiedzią na dokonywane pod kierownictwem Arabii Saudyjskiej uderzenia lotnicze na jemeńskich cywilów, ale rakietę zestrzelono w pobliżu portu lotniczego Rijadu i nie spowodowała ona żadnych ofiar.

"Zagrożenia terrorystyczne w Arabii Saudyjskiej utrzymują się, w tym w dużych miastach takich jak Rijad, Dżudda i Dhahran, a do zamachów może dojść bez ostrzeżenia gdziekolwiek na terenie kraju" - głosi komunikat Departamentu Stanu.

Reklama

"Ugrupowania terrorystyczne, w tym Państwo Islamskie Iraku i Syrii (ISIS) oraz jego odgałęzienia wzięły sobie za cel rządowe interesy zarówno Arabii Saudyjskiej, jak i państw zachodnich, meczety i inne obiekty religijne (zarówno sunnickie, jak i szyickie) oraz miejsca uczęszczane przez obywateli USA i innych państw zachodnich" - dodaje.

W październiku dwaj saudyjscy strażnicy zostali zastrzeleni, a trzej ranieni przez napastnika, który podjechał pod bramę pałacu królewskiego w położonej nad Morzem Czerwonym Dżuddzie i otworzył ogień.

Arabia Saudyjska przewodzi koalicji państw arabskich, które podjęły w 2015 w Jemenie interwencję przeciwko Hutim, gdy wystąpili oni zbrojnie przeciwko uznawanemu przez wspólnotę międzynarodową prezydentowi Abd ar-Rabowi Mansurowi Al-Hadiemu. (PAP)