Stan przedwojenny. Jak urabiano Polaków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2017, 17:21
Gen. Wojciech Jaruzelski przygotowuje się w studiu telewizyjnym do odczytania przemówienia informującego o wprowadzeniu stanu wojennego. Warszawa, 13 XII 1981 (źródło: Archiwum Dokumentacji Mechanicznej, Wojskowa Agencja Fotograficzna)
Gen. Wojciech Jaruzelski przygotowuje się w studiu telewizyjnym do odczytania przemówienia informującego o wprowadzeniu stanu wojennego. Warszawa, 13 XII 1981 (źródło: Archiwum Dokumentacji Mechanicznej, Wojskowa Agencja Fotograficzna)/Domena Publiczna
Od narodzin Solidarności Kreml dążył do tego, by rebelię w PRL stłumili sami Polacy, tylko strasząc ich militarną inwazją. Największym zaskoczeniem dla Moskwy było to, że gen. Jaruzelski zaczął o nią prosić.

Ten blef okazał się jednym z najbardziej udanych w dziejach . , mając na karku wojnę w , napięte relacje z i coraz bardziej asertywną politykę USA, bał się wikłania w kolejny konflikt. Supermocarstwu, podobnie jak jego geriatrycznym przywódcom, zaczynało brakować sił. Nawet śmiertelne zagrożenie dla bloku wschodniego, jakim była , nie skłoniło, by na poważnie rozważać interwencję zbrojną w Polsce.

Cały wysiłek Biuro Polityczne KC KPZR skupiło na zmuszeniu protegowanych w Warszawie do działań. Za najskuteczniejszy sposób wywierania presji uznano stworzenie pozorów, iż decyzja o interwencji wisi na włosku. W budowaniu blefu pomogli Sowietom rwący się do działania , przerażony , a także do spółki z oraz zachodnimi przywódcami.

Najbardziej przeszkadzał zaś sam Wojciech Jaruzelski, który coraz natrętniej domagał się bratniej pomocy, czym tylko konfudował towarzyszy z Kremla. Jak na ironię, nieistniejącą groźbę wkroczenia Armii Radzieckiej udało mu się potem przekuć na swoje największe źródło chwały, w którą uwierzyła większość Polaków.

„Sojusznicy z NRD i Czechosłowacji rwali się nam pomagać” – wspominał gen. Władysław Pożoga. Strajki, które sparaliżowały Polskę latem 1980 r., wzbudziły w Berlinie niepokój. Już 18 sierpnia tamtejszy wywiad wojskowy alarmował, że doszło do działań „jednoznacznie skierowanych na zlikwidowanie porządku socjalistycznego w Polsce, którym towarzyszy silny antysowietyzm i nacjonalizm”.

Obawy przerodziły się w strach, gdy 31 sierpnia podpisano porozumienia w Gdańsku. W bloku wschodnim przez ponad trzy dekady istnienie jakiejkolwiek niezależnej organizacji stawiającej postulaty polityczne było rzeczą nie do pomyślenia. „Dopuszczenie koncepcji wolnych i niezależnych związków zawodowych narusza zasady ustrojowe. Faktycznie powstaje druga partia, która może kontrolować działalność PZPR” – napisano w dokumencie, jaki 1 września kierownictwo NRD przekazało polskiej ambasadzie w Berlinie.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj