Rządząca Węgrami koalicja ma szanse na imponującą większość

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 stycznia 2018, 13:29
Rządząca na Węgrzech koalicja konserwatywnego Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) zdobyłaby obecnie w wyborach większość 2/3 głosów w parlamencie – wynika z sondaży omówionych we wtorek w dzienniku „Magyar Idoek”.

„Fidesz-KDNP według sondaży niemal wszystkich ośrodków badania opinii publicznej zanotował na koniec roku wzrost poparcia; zgodnie z danymi (ośrodków) Median i Republikon wśród wyborców pewnych swoich preferencji osiągnęło ono lub zbliżyło się do 60 procent, zatem w wyborach parlamentarnych, które odbyłyby się teraz, ta koalicja partyjna wygrałaby większością 2/3” – czytamy w dzienniku.

Według przeprowadzonych w listopadzie i grudniu sondaży czterech ośrodków (oprócz wymienionych powyżej także Nezoepont i Szazadveg) . Na początku 2017 r. Median dawał koalicji Fidesz-KDNP takie samo poparcie, ale pozostałe ośrodki niższe - od 44 (Zavecz) do 49 procent (Szazadveg).

Wszystkie sondaże wykazały nadal niskie poparcie opozycji. Najsilniejsza po koalicji rządzącej partia Jobbik, która od kilku lat próbuje poszerzyć swoją bazę wyborczą poprzez zmianę retoryki ze skrajnie prawicowej na centrową, może obecnie liczyć na poparcie najwyżej 15-18 procent respondentów.

„Chociaż partia utrzymuje drugie miejsce po prowadzącej z dużą przewagą koalicji Fidesz-KDNP, to elektorat rozdrobnionej lewicy jest już większy niż Jobbiku” – podkreślił dziennik.

Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) i lewicowa Koalicja Demokratyczna (DK) mogą razem liczyć na 17-22 procent głosów. Realne szanse na wejście do parlamentu ma także partia Polityka Może Być Inna, której poparcie wynosi 5–8 procent.

Wybory parlamentarne odbędą się na Węgrzech na wiosnę, ale ich termin nie został jeszcze ustalony. Wtorkowa prasa podkreśla, że najbliższy możliwy termin to 8 kwietnia, a jak zauważył dziennik „Magyar Nemzet”, zarówno osiem jak i cztery lata temu prezydent wyznaczył właśnie najwcześniejszy termin na datę wyborów.

Zgodnie z prawem prezydent Janos Ader może ogłosić termin wyborów parlamentarnych najpóźniej na 70, a najwcześniej na 90 dni przed ich datą.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

>>> Czytaj również: Najpierw Polska, teraz Rumunia. Kolejny kraj pod lupą KE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj