Japonia: Ropa z tankowca mogła dotrzeć do wybrzeży na południu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 lutego 2018, 12:13
U południowych wybrzeży Japonii pojawiły się plamy ropy i są obawy, że może chodzić o wyciek z irańskiego tankowca, który zatonął prawie trzy tygodnie temu, wywołując największą katastrofę ekologiczną od lat - poinformowała w piątek japońska straż przybrzeżna.

Mieszkańcy wyspy Amami Oshima zawiadomili władze o zaobserwowanych grudkach ropy u wybrzeży. Władze sprawdzają, czy ropa pochodzi z tankowca Sanchi, który z ładunkiem prawie miliona baryłek lekkiej ropy z Iranu zatonął na Morzu Wschodniochińskim 14 stycznia.

Według organizacji ekologicznej Greenpeace plamy rozciągają się wzdłuż wybrzeża Amami Oshima na dystansie ok. 500 metrów i budzą zaniepokojenie tamtejszych rybaków.

Amami Oshima jest częścią archipelagu, w którego skład wchodzi słynąca z rajskich plaż i raf koralowych wyspa Okinawa.

Ponadto Greenpeace twierdzi, że ślady ropy, najpewniej z tankowca Sanchi, wykryto też na wyspie Takarajima, zamieszkanej przez zaledwie 100 osób. Organizacja ostrzegła, że zagrożone są walenie, ptaki i ryby w regionie i wezwała władze do intensywnego monitorowania sytuacji oraz oceny skali katastrofy.

W kancelarii premiera Japonii Shinzo Abego utworzono specjalną komórkę, która koordynuje działania podjęte po zatonięciu irańskiego tankowca - powiedział sekretarz generalny gabinetu Yoshihide Suga. "Rząd blisko współpracuje z lokalnymi władzami" Amami Oshima i sprawdza, o jak dużą ilość ropy chodzi oraz skąd się pojawiła - dodał.

Tankowiec Sanchi pod banderą panamską płynął z Iranu do Korei Południowej. Na wysokości Szanghaju w odległości ok. 250 km od wybrzeża zderzył się z hongkońskim frachtowcem CF Crystal. Po zderzeniu na tankowcu wybuchł pożar; statek zatonął 14 stycznia.

W katastrofie zginęła cała załoga - 32 marynarzy: 30 z Iranu i dwóch z Bangladeszu. Odnaleziono zwłoki jedynie trzech.

Chiński rząd podawał wcześniej, że po zatonięciu statku powstały dwie plamy ropy. Japoński resort ochrony środowiska twierdził w styczniu, że istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że wyciek dotrze do wybrzeży kraju. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj