Premier Mateusz Morawiecki w czwartek spotkał się w Brukseli m.in. z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem, z którym rozmawiał na temat praworządności w Polsce. Premier przedstawił mu "białą księgę" dotyczącą reform wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

"Trudno mówić tutaj o geście dobrej woli w przypadku przekazania +białej księgi+, dlatego, że jesteśmy w bardzo silnym sporze z Komisją Europejską. Ta instytucja zarzuciła nam jeden z głównych grzechów, jaki może popełnić państwo członkowskie UE - łamanie praworządności. To spotkanie, które odbyło się w bardzo dobrej atmosferze, jest kolejnym krokiem do rozwiązania tego problemu. On się nie rozwiąże w trakcie jednego spotkania, ale będzie to długotrwały proces. KE poszła w swoich deklaracjach o jeden most za daleko - bez sprawdzenia, jak wygląda rzeczywistość" - podkreślił Żółtaniecki.

Zauważył jednocześnie, że pewne, bardzo daleko idące, deklaracje jednak padły ze strony przewodniczącego i wiceprzewodniczącego KE.

Reklama

"Nie jest łatwo z tego typu deklaracji gwałtownie się wycofać. Musi to zabrać trochę czasu. To co trzeba zrobić, i to się doskonale udaje premierowi Morawieckiemu, to uspokojenie atmosfery i stworzenie klimatu, którym obie strony się spotykają, rozmawiając jak dobrzy partnerzy, przyjaciele w ramach jednej, wspólnej organizacji" - powiedział PAP ekspert.

Jak ocenił, w tej sytuacji żadna ze stron nie może się poczuć przegrana. Jak zaznaczył, nie ma nic gorszego w tego rodzaju konfrontacji jak frustracja.

"Ona zawsze rodzi chęć rewanżu, odwetu, usztywnienia stanowiska na zupełnie innych polach. To jest sytuacja, która powinna zakończyć się schematem +wygrany-wygrany+. To jest bardzo trudne przy tak daleko posuniętych wcześniejszych deklaracjach. Moim zdaniem to, co będzie najmocniej działało na wyobraźnię urzędników KE czy polityków europejskich, to stabilność polskiego rządu i gospodarki oraz konsekwentna polityka polskich władz w wielu obszarach" - podkreślił Żółtaniecki.

Mateusz Morawiecki powiedział po spotkaniu z szefem i wiceszefem Komisji Europejskiej, że to, czego Polska oczekuje to bardzo głęboka, merytoryczna, poważna analiza "białej księgi".

Dodał, że w trakcie spotkania przekazał Junckerowi i Timmermansowi "białą księgę". Jak mówił, dokument został także przekazany do wszystkich krajów członkowskich UE po to, żeby mogły zapoznać się z "racjami zapoznanymi w tej księdze". "Racjami, które dotyczą po prostu zasadności, konieczności reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, bo wszelkie wyrywkowe, wycinkowe, cząstkowe informacje, myślę, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że są niepełne i nie pozwalają wyrobić sobie całkowitego obrazu, dlaczego te zmiany były konieczne" - mówił premier.

"Chcę też, żeby obniżyć trochę emocje, które wokół reformy wymiaru sprawiedliwości cały czas był obecne przez ostatnie miesiące, kwartały i myślę, że to się udaje

Jak zaznaczył, rozmowa z Junckerem była "merytoryczna", a sama "biała księga" jest oficjalnym dokumentem rządowym, który zostanie rozesłany do wszystkich eurodeputowanych, żeby zapoznali się "ze specyfiką polskiego wymiaru sprawiedliwości". Morawiecki poinformował w trakcie spotkania z Junckerem, że wiele rozwiązań z reformy polskiej wymiaru sprawiedliwości ma także zastosowanie w innych krajach.

"To, czego my teraz oczekujemy to bardzo głęboka, merytoryczna, poważna analiza tego dokumentu tak, jak my bardzo poważnie i merytorycznie podeszliśmy do tego zestawu rekomendacji ujętych w rekomendacji czwartej KE. I tutaj, w oparciu o szereg przykładów odpowiedzieliśmy na wiele, może na wszystkie, ale zawsze jest tak, że druga strona ma trochę inne spojrzenie - trudno się dziwić, ale staraliśmy się odpowiedzieć rzeczowo na wszelkie wątpliwości" - dodał Morawiecki. (PAP)

autor: Tomasz Więcławski

>>> Czytaj też: To przełom. Bruksela chwali Polskę za gospodarkę. Ale za politykę już gani