Potencjał do wzrostów cen złota i ropy naftowej jest znikomy, obecne ceny tych aktywów dobrze oddają rynkowe realia - uważają uczestnicy debaty PAP Biznes „Strategie rynkowe”. Dodają, że w przypadku metali bazowych kluczowa będzie gruntowna selekcja.

W siedemnastej debacie "Strategie rynkowe" udział wzięli przedstawiciele Union Investment TFI, PKO TFI, Pekao TFI, Skarbiec TFI oraz TFI PZU. Partnerem merytorycznym cyklu są Analizy Online.

Uczestnicy debaty byli zgodni, że zarówno ceny ropy naftowej jak i złota powinny w tym roku oscylować wokół bieżących poziomów, a szanse na ewentualne zwyżki są raczej niewielkie. W przypadku matali bazowych dostrzegają te z potencjałem do zwyżek (pallad, nikiel, umiarkowanie miedź) jak również, te których ceny powinny spadać (aluminium).

W opinii Piotra Szuleca, dyrektora ds. komunikacji inwestycyjnej Pekao TFI, surowce nie powinny odnotować spektakularnych wzrostów cen.

"Cena ropy na poziomie 65 USD to naturalny poziom równowagi cenowej wokół którego notowania ropy powinny się poruszać w tym roku - ewentualnych odchyleń spodziewałbym się w kierunku wzrostów cen, ale nieznacznych" - powiedział podczas debaty Szulec.

Perspektyw na wzrosty cen ropy naftowej nie dostrzega Paweł Gołębiewski, Zarządzający TFI PZU, wskazując na zjawisko backwardation na krzywej kontraktów terminowych na ropę (sytuacja, w której cena spot danego dobra jest wyższa od jego ceny futures).

"Krzywa kontraktów na ropę naftową jest w backwardation, dodatkowo możliwości produkcyjne w USA są duże, w związku z czym ciężko oczekiwać wzrostów cen" - stwierdził zarządzający.

W kontekście surowców energetycznych, część ekspertów większy potencjał do wzrostów dostrzega w przypadku gazu ziemnego aniżeli ropy naftowej.

"Ceny ropy +kręcą+ się wokół 65 dolarów za baryłkę, mogą podskoczyć pod 70 dolarów, ale to co mamy dziś jest odpowiednim poziomem równowagi rynkowej. Dodatkowo, mamy zbliżający się koniec umowy OPEC, zobaczymy czy i na jakich warunkach zostanie przedłużona" - powiedział Zbigniew Jakubowski, Wiceprezes Zarządu Union Investment TFI.

"W kontekście surowców energetycznych ciekawszą inwestycją w poszukiwaniu wzrostów cen może być gaz ziemny niż ropa" - dodał.

We wtorek około godz. 13.15 baryłka WTI wyceniana jest na 65,7 USD, baryłka Brent na 70,4 USD.

W opinii Grzegorza Zatryba, Głównego Stratega Skarbiec TFI, "złoto raczej nie da zarobić w tym roku", będzie oscylowało w okolicy bieżących poziomów. Dostrzega on natomiast potencjał w metalach bazowych.

"Dla metali przemysłowych dostrzegam możliwość wzrostów cen bo wciąż oczekujemy solidnych danych makro na świecie, więc na metale bazowe popyt powinien być utrzymany. Co do energetycznych, bieżące ceny są na takich poziomach, że nie pozostawiają przestrzeni do znacznych wzrostów" - powiedział podczas debaty Grzegorz Zatryb.

Alokacja kapitału w złoto nie wydaje się zasadna również zdaniem Zbigniewa Jakubowskiego z Union Investment TFI.

"Co do +bezpiecznej przystani+ - złota - podchodzimy bez entuzjazmu, w zeszłym roku złoto podrożało w ujęciu dolarowym, ale w złotowym już niekoniecznie, w tym roku cena może stanąć na okolicy 1300 dolarów. Ten ostatni rajd na cenach złota to pochodna fazy +risk off+" - powiedział.

"Ważne jest również to, że skoro inflacja - globalnie - nie rośnie tak mocno jak na początku roku, to złoto nie drożeje adekwatnie" - dodał.

Odmienne zdanie w kontekście perspektyw dla wartości złota zaprezentował Piotr Szulec z Pekao TFI. Jego zdaniem, złoto powinno być droższe na koniec roku niż obecnie.

"W przypadku złota, stabilny pułap cenowy w okolicy 1.350 dolarów za uncję dobrze pokazuje, że czas niepokoju rynkowego dopiero przed nami, wiec cena złota może wzrosnąć do końca roku" - powiedział.

We wtorek uncja złota wyceniana jest na 1.355 USD. W ujęciu YTD cena kruszcu wzrosła o 3 proc.

Zbigniew Jakubowski z Union Investment TFI zwrócił uwagę na zasadność gruntownej selekcji wśród metali bazowych, gdzie można znaleźć aktywa z potencjałem.

"Surowce to totalnie niejednorodna grupa - pallad czy nikiel mogą drożeć, co do miedzi również stosunkujemy się umiarkowanie pozytywnie, ale już np. aluminium w kontekście ryzyka wprowadzenia ceł narażone jest na przecenę" - powiedział Jakubowski.

Na sytuację na rynkach surowców rolnych zwrócił uwagę Sławomir Sklinda z PKO TFI.

Zastępca Dyrektora Departamentu Zarządzania Aktywami PKO TFI odniósł się do bieżących trendów na surowcach spożywczych, które mimo niskich poziomów cenowych nie wykazują sygnałów odbicia.

"Swoistym negatywnym zaskoczeniem jest póki co grupa +soft commodities+, co do której były oczekiwania na odbicie. Inwestorzy chyba nie wzięli pod uwagę, że technologizacja tego sektora od strony podażowej zahamowała wzrost cen. Mamy wciąż bardzo niskie poziomy, chociażby na cukrze czy kakao, ale ciężko oczekiwać odbicia, skoro jeszcze nie nastąpiło, co jest zastanawiające" - powiedział.

>>> Czytaj też: Badanie: 78 proc. polskich eksporterów i importerów oczekuje wzrostu obrotów