Euro nam odjeżdża

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 lutego 2009, 08:00
Euro dopiero w 2015-2020 r. - mówią Ryszard Bugaj i Adam Glapiński, nowi doradcy ekonomiczni prezydenta. Ekonomiści: - Zgoda polityczna w sprawie przyjęcia euro mogłaby zatrzymać spadki złotego. Ale na to nie ma szans.

Złoty w ostatnich dniach bije rekordy słabości. Słaby złoty to ulga dla eksporterów, ale z drugiej strony poważna groźba dla tysięcy Polaków, którzy zaciągnęli kredyty walutowe. W ciągu zaledwie pół roku frank podrożał prawie o 1,2 zł, a euro o niemal 1,5 zł.

Ekonomiści są zgodni, że tak gwałtowne wahania kursowe mogłoby wyeliminować dopiero przyjęcie przez Polskę euro. Pomogłaby też wspólna polityczna deklaracja o zgodzie na przyjęcie euro w Polsce. Problem w tym, że politycy zgodni nie są.

Adam Glapiński i Ryszard Bugaj na pierwszej konferencji po mianowaniu na doradców ekonomicznych prezydenta powiedzieli, że powinniśmy przyjąć euro między 2015 a 2020 r. Podkreślili, że są to daty prawdopodobne i wszystko zależy od tempa rozwoju naszego kraju.

- Opinia prezydenta nie jest decydująca, ale deklaracje jego doradców wysyłają niepokojący sygnał, który nie pomaga ustabilizować kursu złotego - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Więcej w „Gazecie Wyborczej”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj