Francja: Le Drian: Sytuacja na Bliskim Wschodzie "bardzo niebezpieczna"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 maja 2018, 22:43
Sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się "bardzo niebezpieczna" - ocenił w czwartek szef francuskiej dyplomacji Jean-Yves Le Drian, wskazując na równoległe nasilenie się "problemu syryjskiego z irańskim".

"To sytuacja, która robi się bardzo niebezpieczna. Region jest już bardzo zdestabilizowany przez wojnę w Syrii i ogłoszenie wycofania się strony amerykańskiej z porozumienia w Wiedniu (w sprawie irańskiego programu jądrowego) przyczyniło się do zwiększenia tej destabilizacji" - powiedział francuski minister w telewizji BFM.

W dwa dni po wycofaniu się przez USA z porozumienia Izrael w czwartek przeprowadził rozległe naloty na cele w Syrii przedstawiane jako irańskie, twierdząc, że w ten sposób reaguje na irański ogień rakietowy, co jest, jak pisze agencja AFP, bezprecedensową eskalację militarną między tymi krajami.

"Konieczne jest zaangażowanie się w deeskalację, aby upewnić się, że spadnie temperatura" - podkreślił Le Drian.

Francuski minister wskazał również, że konieczne jest, by Iran nadal przestrzegał porozumienia z 2015 r. pomimo wycofania się USA i by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się broni jądrowej na Bliskim Wschodzie.

"Nie ma planu B. Jest plan A i jest nim porozumienie wiedeńskie, które musi być respektowane" - oświadczył. Przestrzegł, że "plan B oznacza rezygnację z jakiegokolwiek dialogu, jakiejkolwiek umowy z Iranem i może prowadzić do wojny".

"To, czego się obawiano, właśnie się dzieje: problem syryjski i kwestia irańska nakładają się coraz bardziej na siebie (...) co owocuje niezwykle napiętą sytuacją" - powiedział Le Drian.

Izrael oraz kraje Zachodu są zaniepokojone militarną obecnością Iranu w Syrii po stronie prezydenta tego kraju Baszara el-Asada, gdzie działa wspierany przez Teheran libański Hezbollah.

Izrael, który postrzega Iran jako największe zagrożenie dla swego istnienia, cały czas twierdzi, że nie pozwoli Teheranowi na wykorzystanie Syrii w charakterze wrogiego przyczółka.

Według Izraela elitarne irańskie siły Al-Kuds wystrzeliły z terytorium Syrii rakiety w izraelskie obiekty na okupowanych przez Izrael Wzgórzach Golan. Rakiety (ok. 20) zostały przechwycone przez izraelski system obrony powietrznej Żelazna Kopuła lub też nie dotarły do izraelskich obiektów. Izraelski premier Benjamin Netanjahu oznajmił w czwartek, że ostrzeliwując izraelskie obiekty, Iran przekroczył "czerwoną linię". Podkreślił, że reakcja jego kraju była adekwatna: przeprowadzony w nocy ze środy na czwartek izraelski atak na irańskie cele w Syrii był tylko konsekwencją działań Iranu.

Napięcie między Izraelem a Iranem narastało w ostatnich dniach z powodu niepewności co do przyszłości porozumienia nuklearnego zawartego w 2015 r. przez Iran i sześć światowych mocarstw. We wtorek prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że wycofuje swój kraj z umowy. (PAP)

klm/ mc/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj