Rozmawiamy z Magdą Plutecką-Dydoń

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
11 lutego 2009, 03:50
Rozmawiamy z Magdą Plutecką-Dydoń
ST
Magda Plutecka-Dydoń z Neckermann Polska

Rozmawiamy z Magdą Plutecką-Dydoń z Neckermann Polska

Euro ożywi turystkę wyjazdową W krajach, które przyjęły wspólną walutę, nastąpił wzrost liczby wyjazdów zagranicznych

Jak wprowadzenie euro w Polsce może przełożyć się na turystykę wyjazdową w kraju? Czy Polacy zaczną więcej, a może mniej podróżować?

Wszystko zależy od przelicznika, według którego złoty zostanie zamieniony na euro w momencie wchodzenia Polski do wspólnej strefy monetarnej. Jeśli kurs złotego przy przeliczaniu na euro będzie wysoki to w portfelach Polaków zostanie dużo euro. Oczywiście, ważne są jeszcze zarobki oraz to, ile będziemy przeznaczać na wydatki bieżące. Jeśli do tego będziemy mieli wzrost gospodarczy, o którym wszyscy mówią, to należy oczekiwać ożywienia na rynku zagranicznej turystyki wyjazdowej. Trzeba też mieć na względzie, że polski rynek turystyczny jest wciąż w trendzie wzrostowym. Na wyjazdy w zeszłym roku wydaliśmy 4 mld zł. Do ubiegłego roku, przez ostatnie kilka lat, turystyka rozwijała się w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. W tym roku, mimo spowolnienia gospodarczego, spodziewany jest jej wzrost na poziomie kilkunastu procent. Dlatego nawet jeśli przelicznik złotego na euro okaże się niekorzystny dla wyjeżdżających, to rozwój zagranicznej turystyki wyjazdowej nie powinien zostać zahamowany. Szczególnie, że wyraźnie widać chęć Polaków do podróżowania i to nie tylko coraz więcej, ale i w coraz lepszych warunkach. W związku z tym coraz więcej wydajemy na turystykę. Poza tym coraz więcej osób traktuje zagraniczne wakacje jako naturalną formę wypoczynku. I jak pokazują badania, ludzie szybciej zrezygnują z zakupu dóbr materialnych niż wakacyjnego wyjazdu.

Jakiego ożywienia na rynku turystyki wyjazdowej można się w związku z tym spodziewać?

To trudno przewidzieć. W krajach, które już przystąpiły do strefy euro, wzrosła ona o kilkadziesiąt procent. Nawet w tych krajach, których mieszkańcy mieli złe nastawienie do przyjmowania wspólnej waluty. Przykładem mogą być Niemcy, którzy obecnie teraz bardzo chętnie wyjeżdżają za granicę. Aż 2/3 niemieckiej populacji podróżuje. Zatem skoro kraje wchodzące do euro wyraźnie odczuły poprawę sytuacji, to i w Polsce powinno być podobnie.

A co zmieni się w polskiej turystyce po wprowadzeniu euro?

Na razie wszyscy się obawiają, że wraz z wejściem euro wszystko zdrożeje. Najważniejsze jest to, że wprowadzenie euro wpłynie stabilizująco na turystykę wyjazdową. Korzyści wiążą się przede wszystkim z wyeliminowania ryzyka zmienności kursu złotego w relacji do euro, w którym rozliczanych jest większość transakcji z naszymi zagranicznymi kontrahentami. Skutki ryzyka kursowego odczuwamy na przykład obecnie, kiedy to osłabienie złotego wpłynęło na wyraźny wzrost cen imprez turystycznych, które w tym roku szczególnie jest odczuwalne. Osoby, które zarezerwowały wycieczki, muszą się liczyć z dopłatami

A co z preferencjami klientów?

Wydaje mi się, że stabilność, o której wspomniałam, spowoduje, że Polacy staną się bardziej skłonni do rezerwowania wycieczek z dużym wyprzedzeniem. Już teraz widać tę tendencję, za co w dużym stopniu odpowiedzialne są stosowane przez biura podróży promocje. Przy braku ryzyka kursowego staną się one jeszcze bardziej atrakcyjne. Z naszych badań wynika, że już 40 proc. naszych klientów rezerwuje wycieczki do końca marca. Jeśli stopa życiowa się poprawi, to należy również oczekiwać, że będziemy podróżować częściej. W związku z tym wyjazdy będą bardziej zróżnicowane zarówno pod względem celu jak i czasu wyjazdu. W ten sposób być może, podobnie jak to ma miejsce na rozwiniętych rynkach turystycznych, stopniowo uda się eliminować sezonowość wyjazdów. Obecnie jest ona duża, bo Polacy wyjeżdżają za granicę głownie latem.

A co zyskają touroperatorzy działający w Polsce?

Przede wszystkim bezpieczeństwo funkcjonowania na polskim rynku. Przewidywalność sprzedaży przygotowanej oferty stanie się bowiem większa. Obecnie z powodu osłabienia się złotego to prawdziwa ruletka. Fakt pomijania ryzyka kursowego przez touroperatorów przy kalkulacji cen imprez spowoduje, że będą atrakcyjniejsze. Wspólna waluta to także większa przejrzystość cen i możliwości porównywania ofert, w konsekwencji większa transparentność w biznesie.

Czy po wejściu do wspólnej strefy monetarnej zaczniemy jeździć zupełnie w innych kierunkach, na przykład na popularności zyskają kraje spoza strefy euro?

Na pewno, wraz z wejściem do strefy euro, polscy turyści zyskają możliwość poruszania się po znacznej części Europy bez potrzeby wymiany pieniędzy. Dlatego na popularności mogą zyskać wycieczki do krajów europejskich, które dotychczas dla wielu turystów były trudno dostępne ze względu na wysokie ceny. Nie znaczy to, że zrezygnujemy z odwiedzania kierunków dolarowych, takich jak na przykład Egipt. Gdy tylko dolar osłabi się względem euro, będą one cieszyły się równie dużą popularnością.

Rozmawiała Patrycja Otto

Rozmawiamy z ...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj