Gersdorf: Napaść na Iwulskiego jest bezprecedensowa. To najlepszy sędzia w SN z zakresu prawa pracy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 lipca 2018, 10:24
Sąd Najwyższy w Warszawie
Sąd Najwyższy w Warszawie/ShutterStock
Napaść na sędziego Józefa Iwulskiego jest bezprecedensowa - oceniła w środę Małgorzata Gersdorf. Jej zdaniem, jest on najlepszym sędzią w Sądzie Najwyższym z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Portal Onet podał w niedzielę, że kierujący Sądem Najwyższym sędzia orzekał nie w jednym, jak sam twierdzi, lecz w kilku procesach politycznych za czasów PRL; skazywani w nich byli opozycjoniści. Poniedziałkowa "Gazeta Polska Codziennie" podała, że dotarła do akt IPN, z których wynika, że sędzia Iwulski w 1976 r. został skierowany do ośrodka szkolenia WSW, gdzie po uzyskaniu "szlifów kontrwywiadu wojskowego PRL" odbył półroczne praktyki. Miało to mieć miejsce w Oddziale WSW Kraków.

>>> Czytaj więcej: To nie był tyko jeden wyrok. Sędzia Iwulski i skazywanie za działalność opozycyjną w stanie wojennym

Gersdorf odnosząc się w środę do doniesień mediów o przeszłości sędziego Iwulskiego, powiedziała dziennikarzom, że "napaść na sędziego Iwulskiego jest bezprecedensowa". "To jest najlepszy sędzia z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w Sądzie Najwyższym. To, że był przydzielony przymusowo do sądów wojskowych w stanie wojennym, to tylko młodzi ludzie mogą nie wiedzieć, jakie były wtedy konsekwencje nieorzekania w tych sprawach; to były konsekwencje więzienia" - zaznaczyła.

Według niej, odmowa orzekania w sądach wojskowych w okresie komunizmu "to byłoby niewykonanie rozkazu i nadawałoby się pod sąd wojenny".

Na uwagę dziennikarzy, że Józef Iwulski nie pamięta dokładnie w ilu sprawach dot. opozycjonistów w czasach PRL orzekał, powiedziała, że sędzia Iwulski "nie musi pamiętać w ilu sprawach orzekał 30 lat temu".

Sędzia Iwulski w poniedziałek w TVN24 oświadczył m.in.: "Jedną sprawę pamiętam. Pozostałych nie pamiętam, ale redaktor z +DGP+ udostępnił mi dokumenty do których miał dostęp w IPN. To są sprawy, w których ja uczestniczyłem w składzie orzekającym. Tam są moje podpisy, ale ja tych spraw nie pamiętam". Iwulski zaznaczył, że w sądzie wojskowym nie znalazł się dobrowolnie. "Zostałem wcielony do wojska przymusowo. Dzisiaj trudno o tym mówić, bo młodzi ludzie nie rozumieją, co to znaczy" - dodał.

"Skończyłem studia i poszedłem na rok do wojska. Za moich czasów to się nazywało Szkoła Oficerów Rezerwy. Prawnicy szli przeważnie do WSW - od razu to powiem - ponieważ stawia mi się zarzut, że byłem w jakimś kontrwywiadzie czy wywiadzie. Praktycznie wszyscy prawnicy szli do WSW. Po tym pobycie dostałem stopień podporucznika, a potem byłem normalnym sędzią, sądziłem w wydziale cywilnym" - wyjaśnił.

Iwulski odniósł się także do swojej pracy w stanie wojennym. "Kiedy stan wojenny się zaczął, to w pierwszym półroczu nie zostałem powołany, ale w drugim półroczu – myślę, że od lipca, sierpnia 1982 roku – zostałem wcielony do wojska i skierowany do sądu wojskowego w Krakowie" - mówił.

Dopytany, czy po tym jak został wcielony do wojska i wyznaczono mu rolę sędziego, mógł jej odmówić, stwierdził, że wiązało się to z takim samym zagrożeniem, jak gdyby odmówił służby wojskowej.

>>> Czytaj też: Kolejne starcie ws. Sądu Najwyższego: Sejm przyspiesza, sędzia Gersdorf przerywa urlop

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj