No tak, rak trzustki to wyrok.
A ja od 11 lat żyję, a jeszcze w tym czasie znaleziono mi przerzut na wątrobę…
Nie, to brzmi jak przechwałki, a ja przecież znam wielu ludzi w moim wieku dużo bardziej wysportowanych, w biegach z nimi zdecydowanie przegrywam.
Nie pytałem, ale pewnie mają.
Zgoda, ale wyczynowcem nie jestem.
Jeśli mnie ktoś poprosi, pewnie się zgodzę, ale nie chcę stać się onkocelebrytą. Tym rowerem, bieganiem, książką chciałbym ludziom powiedzieć: słuchajcie, życie się nie kończy w żadnym wieku i żadna medyczna diagnoza to nie wyrok. Walczcie i żyjcie do końca.
Wczesne rozpoznanie, szybka operacja za granicą, to dlatego.
Niczego nie załatwiałem, ale rzeczywiście to wszystko zaczęło się w Sejmie. Muszę opowiadać o szczegółach?
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
