Jak podaje Bloomberg, firma Norwegian Air ASA podniosła szacunkowe koszty jednostkowe, co naraża przewoźnika na wyższe ceny paliwa i niski poziom zabezpieczeń w porównaniu z innymi liniami lotniczymi.

Koszty paliwa lotniczego wzrosły o 85 proc. w trzecim kwartale. Firma poinformowała w kwietniu, że może zrezygnować z aż 140 samolotów i zapowiedziała, że przedstawi rozwiązanie do końca trzeciego kwartału. Norwegian Air już ogłosiło dwie wyprzedaże – do tej pory potwierdzono sprzedaż ośmiu samolotów. Oznacza to, że Norwegian nie rozwiązał jeszcze swojego problemu z finansami. Linia lotnicza rozwinęła trasy transatlantyckie, z lądowaniami na drugorzędnych lotniskach w Stanach Zjednoczonych.

Jednak już zawieszono (bądź jest to w planach) trasy takie jak z Edynburgu do Providence, Rhode Island, a także do mniejszych lotnisk w Nowym Jorku i Connecticut oraz loty z Belfastu i Bergen. Kosztowne – i już zlikwidowane – trasy testowe sprawiły, że trudniej jest ocenić, czy tani model Norwegian Air kiedykolwiek zadziała. Przewoźnik stwierdził, że trzyma się swojej błyskawicznej ekspansji – w planach ma zwiększy w tym roku swoją przepustowość o 40 proc. Planuje również dodać od 15 do 20 proc. więcej miejsc w 2019 r.

>>> Czytaj też: Żelazik o strajku w LOT: Pan prezes mija się z prawdą. Potrzebny jest negocjator [WYWIAD]