To najważniejsze wnioski z raportu „InfoKredyt: oszczędzanie”, jaki niebawem opublikuje Związek Banków Polskich. „Oszczędzanie na wszelki wypadek” determinuje jego charakterystykę: Polacy odkładają pieniądze zwykle na krótki termin. Dla jednej piątej klientów banków pół roku to maksymalny dopuszczalny termin. Efekt: trzymanie środków przede wszystkim na rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych, czyli takich, z których można je wypłacić w każdej chwili. Te konkluzje potwierdzają też inne dane, np. o zmianach wartości depozytów gospodarstw domowych, jakie publikuje Narodowy Bank Polski. We wrześniu wartość depozytów bieżących wzrosła o prawie 15 proc. w skali roku. Zaś w przypadku terminowych nastąpił niemal 3-proc. spadek.

Włodzimierz Kiciński, wiceprezes ZBP, mówi, że przyrost odłożonej gotówki na rachunkach bieżących nie powinien dziwić. To pochodna rosnących dochodów gospodarstw domowych. Te zwiększają się dzięki dobrej koniunkturze w gospodarce, rosnącemu zatrudnieniu i płacom. Niepokojąca jest jednak niechęć do odkładania pieniędzy na dłużej.

– Zainteresowanie oszczędzaniem długoterminowym jest raczej umiarkowane. Można to częściowo zrozumieć w czasach rekordowo niskich stóp procentowych. Ale dużo jest jeszcze do zrobienia w edukacji finansowej. Pomóc mogłoby też państwo, stosując jakieś zachęty dla tego typu oszczędzania – mówi wiceprezes ZBP. Bez tego struktura oszczędzających się istotnie nie zmieni.

Dziś – według raportu ZBP – prawie 60 proc. całej odłożonej gotówki należy do osób w wieku 50–65 lat. Czyli tych, które już się czegoś dorobiły i nie muszą wydawać całych dochodów na bieżącą konsumpcję. Młodsi zaczynają oszczędzać zbyt późno i nie odkładają na dłużej. Za to znacznie częściej się zadłużają, by spełnić swoje konsumpcyjne aspiracje.

Około 40 proc. bankowców pytanych przy okazji tworzenia raportu twierdzi, że ich klienci zaciągają kredyty gotówkowe, aby kupić dobra trwałego użytku, jak samochód czy sprzęt RTV-AGD. To też koresponduje z wynikami innych badań. Na przykład tymi z raportu o oszczędzaniu ING Banku Śląskiego, opublikowanego wiosną. Wskazują one, że 62 proc. Polaków uważa, że pieniądze są po to, aby je wydawać, a nie odkładać. Dla 44 proc. wydawanie pieniędzy na dłuższą metę jest przyjemniejsze niż ich oszczędzanie. Większość uważa też, że lepiej poprawić sobie komfort życia jak najszybciej bez wybiegania myślami w przyszłość.

W badaniach ZBP także widać ten aspekt: ponad 40 proc. ankietowanych bankowców jest zdania, że Polacy wolą wydawać niż oszczędzać. Samo oszczędzanie nie sprawia im żadnej przyjemności, skoro jest traktowane jako wyjście awaryjne na wypadek kłopotów.

Mimo to eksperci ZBP uważają, że stopa oszczędności w gospodarce będzie rosła. W 2017 r. według danych OECD wynosiła 1,82 proc. W tym roku ma zwiększyć się do 2,5 proc., w 2019 r. do 3,6 proc. Taki będzie pośredni efekt uruchomienia pracowniczych planów kapitałowych. W statystykach środki odkładane do PPK powiększą aktywa emerytalne Polaków, które są składową oszczędności w gospodarce. O ile? Według założeń autorów projektu w ciągu dziewięciu lat działania planów ich aktywa zwiększą się z 6 mld zł już w przyszłym roku do 138 mld zł w roku 2027. Dla porównania w II kwartale aktywa emerytalne i ubezpieczeniowe gospodarstw domowych wynosiły prawie 299 mld zł.

Według Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa ZBP, pozytywny skutek mogą przynieść też działania edukacyjne. – W tym roku obejmą one w sumie 350 tys. uczniów i studentów przy zaangażowaniu 1 tys. wolontariuszy i 2,5 tys. nauczycieli – mówi Pietraszkiewicz.

>>> Polecamy: Paradoks polskiego rynku pracy: brak rąk do pracy i rzesza biernych zawodowo [WYWIAD]