LOT zaprosił na godz. 10:00 przedstawicieli protestujących związkowców

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
31 października 2018, 09:10
Samolot Boeing 787 Dreamliner w barwach PLL LOT. Problemy Dreamlinerów przyniosły duze straty i był jedną z przyczyn wystąpienia o pomoc przewoźnika. Fot. LOT
Samolot Boeing 787 Dreamliner w barwach PLL LOT. Problemy Dreamlinerów przyniosły duze straty i był jedną z przyczyn wystąpienia o pomoc przewoźnika. Fot. LOT/Media
Na godzinę 10. w środę zespół negocjacyjny reprezentujący zarząd zaprosił na rozmowy przedstawicieli strony związkowej - poinformowała spółka. Ponadto LOT proponuje, aby spotkanie obu stron było nagrywane, by uniknąć "interpretacji prowadzonych rozmów".

"My niżej podpisani uczestnicy negocjacji ze stronyoświadczamy, że podczas wczorajszych rozmów nie doszło do sytuacji przedstawionej w mediach przez panią negocjator, i podanej wieczorem jako przyczyna jej popołudniowej rezygnacji z reprezentowania strony związkowej" - czytamy w środowym oświadczeniu zespołu negocjacyjnego reprezentującego zarząd spółki.

We wtorek wieczorem Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy (MKS), który zorganizował strajk w poinformował, że rozmowy z zarządem zostały przerwane. "Powodem ich przerwania były groźby kierowane w trakcie dzisiejszych negocjacji pod adresem strony związkowej i jej negocjatora przez upoważnionego do rozmów pana Bartosza Piechotę" - mówił szef Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT Adam Rzeszot, który zasiada we władzach MKS i jednocześnie uczestniczy w negocjacjach z przedstawicielami zarządu. Związkowcy domagają się zmiany negocjatora ze strony spółki.

"Przedmiotem negocjacji rozpoczętych w ubiegły piątek z innym negocjatorem, który w sobotę również zrezygnował z reprezentowania strony związkowej były bowiem i pozostają sprawy pracownicze, a nie kwestie związane z osobami kolejnych negocjatorów. Podstawowym celem spółki LOT jest bowiem jak najszybsze osiągnięcie porozumienia i zakończenie akcji protestacyjnej. Bardzo bolejemy nad tym, że nie można potwierdzić, jaki był stan faktyczny prowadzonych rozmów, gdyż – w imię wzajemnego zaufania – obie strony zgodziły się nie rejestrować przebiegu rozmów" - czytamy w oświadczeniu zespołu negocjacyjnego LOT.

Zespół ten tworzą cztery osoby: oddelegowany czasowo z rady nadzorczej Bartosz Piechota oraz trzy inne osoby ze spółki, m.in. negocjator, prawnik.

"W związku z tą zasadniczą rozbieżnością dotyczącą relacji z prowadzonych wczoraj negocjacji postulujemy, aby były one od dziś nagrywane przez obie strony. Unikniemy w ten sposób interpretacji prowadzonych rozmów a tym bardziej bezpodstawnych oskarżeń dotyczących ich przebiegu" - napisano.

Jednocześnie przekazano, że negocjatorzy ze strony zarządu na godz. 10. zaprosili reprezentantów strony strajkowej, "w dowolnym składzie, na rozmowy w sprawie zakończenia strajku". "Wyrażamy nadzieję, że nasza wola zakończenia tego strajku zostanie dziś zrealizowana" - podkreślono.

Ze strony związkowej w rozmowach, oprócz Rzeszota, udział bierze przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) Moniki Żelazik i wiceprzewodnicząca tego związku Agnieszka Szelągowska, a także Karol Sadowski (prawnik związkowców) oraz negocjator Monika Gładoch, dr hab. nauk prawnych i m.in. ekspert Pracodawców RP.

Gładoch mówiła we wtorek wieczorem, że w trakcie rozmów z zarządem, "w momencie, w którym okazało się, że na ten moment komitet strajkowy nie podpisze porozumienia, jakiego oczekuje strona zarządu, dowiedziałam się, że reprezentując strajkujących namawiam ich do akcji strajkowej i będę ponosić odpowiedzialność materialną za szkodę związaną ze strajkiem". "Traktuję to jako groźbę bezprawną. I tym samym nie mogę dalej prowadzić rozmów z osobą, od której doznałam tych szykan, dlatego, że muszę być w pełni bezstronna i przekonana, co do możliwości negocjacyjnych. Tą możliwości dzisiaj odebrano" - mówiła Gładoch.

W reakcji na to, rzecznik PLL LOT Adrian Kubicki powiedział, że Bartosz Piechota będzie kontynuował w imieniu spółki rozmowy z protestującymi związkami zawodowymi. Dodał, że zarzuty związkowców odnośnie szantażowania negocjatora związków zawodowych są bezpodstawne.

Związkowcy poinformowali, że przedłużają zawieszenie strajku do środy do godz. 22.30. Oznacza to, że w środę, podobnie jak we wtorek, osoby które uczestniczą w zawieszonym strajku stawiają się do pracy, ale tylko na rejsy po Europie, tak aby mogły na noc wrócić do Warszawy.

Związkowcy rozpoczęli strajk 18 października br.

>>> Czytaj też: Tak Idea Bank wkręcał klientów w GetBack

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj