Roman Giertych, pełnomocnik prawny Leszka Czarneckiego, poinformował w sobotę, że złożył w prokuraturze drugie zawiadomienie. Pierwsze dotyczyło oferty korupcyjnej, jaką Marek Chrzanowski, do niedawna przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, miał złożyć Czarneckiemu. Zdaniem Giertycha doszło też do przestępstwa nadużycia uprawnień, a możliwe, że istniała zorganizowana grupa przestępcza, której celem było doprowadzenie do przejęcia Getin Noble Banku.

>>> Pełny zapis rozmowy Marka Chrzanowskiego z Leszkiem Czarneckim

Standardowa procedura

– Mechanizm tego działania polegał na brutalnym wykorzystaniu pozycji regulatora publicznego, czyli KNF, której zadaniem jest nadzorowanie banków oraz innych instytucji finansowych. Od 2017 r. tak ukształtowano nowe warunki funkcjonowania banku, aby był on pod kontrolą KNF. Wydano wpierw rozporządzenie ministra finansów, które wprowadziło nowe wymogi kapitałowe. A gdy te [fundusze – red.] zostały zagwarantowane przez właściciela, to na utrwalonym spotkaniu z KNF Marek Chrzanowski zażądał nowych kapitałów w oparciu o działania pana Sokala skierowane do audytorów – napisał na Face booku Giertych.

Sprawa dotyczy kolejnego nagrania, tym razem również wideo. Według Giertycha dotyczyło ono spotkania właściciela GNB z kilkoma urzędnikami nadzoru z lipca tego roku. Adwokat zamierza dzisiaj złożyć je w prokuraturze. Z naszych ustaleń wynika, że stopklatki, które pojawiły się w mediach z rzekomo lipcowego nagrania, tak naprawdę dotyczą spotkania w KNF, które miało miejsce 23 kwietnia. Zapis rozmowy ma KNF. Nadzór zapowiedział przekazanie go śledczym.

– Proces dokapitalizowania podmiotów nadzorowanych objętych Planem Ochrony Kapitału jest standardową procedurą wynikającą z art. 61 ustawy o nadzorze makroostrożnościowym – odpowiada KNF na zarzuty.

Biznesmen zagwarantował, że do końca 2019 r. GNB zostanie dokapitalizowany kwotą ok. 1 mld zł. Według biura prasowego GNB w tym roku zrealizowano już 390 mln zł z tego planu. – Według informacji posiadanych przez bank deklaracja głównego akcjonariusza o wsparciu banku w latach 2018–2019 pozostaje aktualna – informuje bank.

Roman Giertych zwraca uwagę, że działania regulacyjne wprowadzane przez państwo wpłynęły negatywnie na GNB, co miało doprowadzić do tego, że w którymś momencie będzie on w tak trudnej sytuacji, że zostanie przymusowo przejęty.

Faktem jest, że w ostatnich latach na cały sektor bankowy spadło wiele nowych i kosztownych wymogów. Instytucje pokryły wypłatę środków gwarantowanych w związku z bankructwem spółdzielczego SK Banku. Prócz tego zmieniły się zasady finansowania Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, pojawiła się konieczność sfinansowania Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (600 mln zł), podatek bankowy, z którego państwo tylko w tym roku pobierze ok. 4,5 mld zł, czy nowe wymogi kapitałowe.

GNB również ponosił te wydatki. Ale nie wszystkie. Ponieważ jest objęty planem naprawczym, nie płaci podatku bankowego. Według Łukasza Jańczaka, analityka Ipopema Securities, zaoszczędził na tym ok. pół miliarda złotych. Z drugiej strony – na Getin Noble mocniej niż na konkurentów wpłynęły zmiany w wymogach kapitałowych. Chodzi przede wszystkim o wagi ryzyka dotyczące kredytów walutowych.

GNB nie jest jedyną instytucją, która musi podnosić fundusze własne. Niedawno emisję akcji przeprowadził BGŻ BNP Paribas. A kilka miesięcy temu zrobił to Bank Ochrony Środowiska.

O naciskach i frankach

W niepublikowanych wcześniej nagraniach z marcowego spotkania Chrzanowskiego i Czarneckiego omawiany jest m.in. wątek nacisków na audytora sprawozdania Getin Noble Banku za 2017 r. – Sokal go zje – mówi szef nadzoru. Wtóruje mu Czarnecki.

Chodzi o Zdzisława Sokala, prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, członka Komisji Nadzoru Finansowego. – Nie mogą komentować spraw, które były przedmiotem obrad komisji – odpowiedział nam Sokal.

Poprosiliśmy firmę EY, której biegły rewident badał sprawozdania finansowe GNB, o komentarz do tego, czy audytor banku Arkadiusz Krasowski zgłaszał jakieś formy nacisku lub gróźb ze strony członków KNF.

– Przeprowadzając badanie sprawozdania finansowego podmiotu oraz wydając sprawozdanie z niego, biegły rewident zobowiązany jest w sposób ciągły i na bieżąco analizować swoją niezależność – zarówno w stosunku do badanego podmiotu, jak i wobec innych podmiotów, o ile mogłyby one wpływać na przebieg audytu. W związku z badaniem sprawozdania GNB spotykaliśmy się z członkami KNF i urzędnikami UKNF w ramach wypełnienia obowiązków wynikających z art. 12 Rozporządzenia Komisji Europejskiej 537/2014 – odpowiedziało nam biuro prasowe EY.

W nieznanych wcześniej fragmentach nagrania mowa jest także o fuzji Idea Banku z Getin Noble i o ustawie frankowej. Leszek Czarnecki jest żywo zainteresowany tym, kiedy wejdzie ona w życie. Powód: kredyty walutowe są głównym obciążeniem dla GNB.

Miesiąc przed rozmową szefem podkomisji zajmującej się projektami ustaw frankowych został poseł PiS Tadeusz Cymański. Z wypowiedzi szefa KNF wynika, że utrzymuje on z nim stały kontakt. – Wydaje mi się, że on rozumie, jakie są ryzyka. Ustaliliśmy też, że mu w granicach możliwości oficjalnie dokumenty przekazujemy. On należy do tych ludzi, którzy są raczej rozgarnięci ekonomicznie – mówi Chrzanowski.

Zapytaliśmy Cymańskiego o spotkanie z byłym szefem KNF. Według polityka trudno się dziwić takim kontaktom w sprawie o takiej wadze dla kredytobiorców i całego systemu bankowego. – Ustawa w najbliższym czasie będzie procedowana i w jakimś kształcie wejdzie. Jako szef komisji będą dążył do jej jak najszybszego rozstrzygnięcia – deklaruje Cymański.

>>> Czytaj więcej o aferze KNF

Glapiński spokojny o posadę

Prawo i Sprawiedliwość szuka nowego szefa KNF. – Pod uwagę branych jest sześciu–siedmiu kandydatów – mówi nam jeden z członków rządu. Poszukiwania dotyczą osób o różnych profilach. Z jednej strony to członkowie rządu lub instytucji publicznych znający się na sektorze bankowym. Z drugiej osoby z rynku. Trzecia kategoria to ekonomiści z uczelni, znawcy rynku finansowego i bankowości. Na razie KNF kieruje dotychczasowy zastępca Marka Chrzanowskiego Marek Pachucki. – Możliwe, że jeśli będzie pat, to on zostanie pełnoprawnym szefem – mówi nam osoba zbliżona do rządu.

Jednocześnie w PiS trwa ocena politycznych skutków afery KNF. Przynajmniej na razie wydaje się, że skończy się na dymisji Marka Chrzanowskiego. Jeszcze w końcówce zeszłego tygodnia najpierw pojawiły się spekulacje, ale potem także głosy w rządzie, że potrzebna będzie dymisja szefa NBP Adama Glapińskiego, który wskazał Chrzanowskiego na szefa KNF. Sam Glapiński w Rzeszowie na Kongresie 590 dał jasno do zrozumienia, że o jego rezygnacji nie ma mowy. Spekulowano jednak, czy Leszek Czarnecki nie nagrał także szefa banku centralnego. – Zapowiedziane taśmy nie wydają się groźne. Wygląda na to, że na razie dymisji Glapińskiego nie należy się spodziewać. Uruchomił się szeroki front ochrony w PiS – twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Wszystko wskazuje na to, że PiS chce na razie oszacować możliwe straty i ocenić, czym dysponują Roman Giertych i Leszek Czarnecki. Dopiero potem mają zapaść decyzje o kolejnych krokach. Poparcie dla PiS w ostatnich dwóch sondażach wzrosło, choć były przeprowadzane, przynajmniej w części, po tym, jak „Gazeta Wyborcza” opisała aferę KNF.