Intensywność spotkań urzędników Komisji Nadzoru Finansowego z przedstawicielami Getin Noble Banku i Idea Banku oraz ich głównym akcjonariuszem Leszkiem Czarneckim to nic nadzwyczajnego.

– Taśmy z wciskaniem znajomego prawnika i innymi rzeczami, o których nie powinien w takiej konwencji dyskutować Marek Chrzanowski, nic nie broni, ale większość spotkań dotyczyła relacji urząd–podmiot nadzorowany. Gros z nich odbyła się z członkami zarządu, prezesami Getinu albo Idea Banku – mówi nam osoba, która jest zaangażowana w prowadzone właśnie śledztwo. Wiele z nich odbyło się już po nagranej przez Czarneckiego rozmowie z 28 marca, brał w nich również udział miliarder. Część była nagrywana.

Wizyty w dużej mierze pokrywają się z kolejnymi działaniami banku, mającymi pomóc mu wyjść z problemów. Instytucja wpadła w nie już trzy lata temu. W IV kwartale 2015 r. bank zaraportował niemal 200 mln zł straty. To jednak w dużej mierze była kwestia zawiązania rezerw w związku z koniecznością wpłaty ponad 134 mln zł na poczet składki na rzecz Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Wpłacił również prawie 117 mln zł na rzecz Bankowego Funduszu Gwarancyjnego po upadku SK Banku w Wołominie.

Sytuacji nie poprawiły plany wprowadzenia podatku bankowego. W sumie GNB zapłacił go jedynie za luty i marzec 2016 r., bo już w marcu rozpoczął realizację planu naprawczego, który miał go wyprowadzić na prostą. Od nadzoru dostał zresztą wówczas interpretację, że plan realizuje się od momentu zatwierdzenia go przez zarząd i radę nadzorczą i złożenia w KNF, a nie akceptacji nadzoru. To pozwoliło zaoszczędzić na płatności podatku przez kolejny miesiąc i ubiegać się od skarbówki o zwrot daniny za marzec.

Analityk zajmujący się bankami, Łukasz Jańczak z Ipopema Securities, szacuje, że będąc w programie postępowania naprawczego (PPN), zatwierdzanego przez KNF, Getin – tak jak i każdy inny bank objęty tego typu planem – nie musi płacić podatku bankowego, a to oszczędność w wysokości 150–200 mln zł rocznie. „Tu regulacje idą bardzo na rękę bankom w kłopotach” – tłumaczył na Twitterze analityk i dodawał, że w sumie GNB zaoszczędził od wejścia w życie nowej daniny nawet 500 mln zł.

Mimo tych oszczędności główny akcjonariusz musiał dokapitalizować bank i to mogło być jednym z powodów licznych spotkań prezesów i członków zarządu Getinu oraz Idea Banku z urzędnikami nadzoru. W niektórych z nich brał udział również kontrolujący je Leszek Czarnecki. Na nagranej 28 marca rozmowie miliarder omawia z Chrzanowskim kwestie planu ochrony kapitału, dokapitalizowania GNB, a nawet jego połączenia z mniejszym Idea Bankiem.

Plan ochrony kapitału został przez nadzór zatwierdzony w kwietniu tego roku, a w nim znajduje się zobowiązanie Czarneckiego do podniesienia kapitałów, aby dojść do wymaganych prawem wskaźników. W sumie główny akcjonariusz deklaruje, że dołoży w latach 2018–2019 ok. 1 mld zł. Na dzisiaj zostało z tej kwoty do dorzucenia mniej więcej 600 mln zł, chociaż nie wiadomo do końca, czy obecnie potrzeby nie okażą się wyższe. Co ciekawe, transze kapitału poprzez emisje akcji były dostarczane już po nagranych rozmowach w maju (190 mln zł) oraz w lipcu i październiku po 100 mln zł.

>>> Czytaj też: Czarnecki złożył zeznania. Tadla: Na nośnikach są wszystkie najważniejsze informacje

Z naszych ustaleń wynika, że przedstawiciele banku pozostawali w tym okresie w stałym kontakcie z urzędnikami nadzoru. Tym bardziej że nad Getinem wciąż wisiały ustawy frankowe, które dla banku Leszka Czarneckiego byłyby problemem ze względu na duży portfel kredytów hipotecznych w szwajcarskiej walucie. Ten temat też jest szeroko omawiany w nagranej rozmowie. Większość regulacji i działań nadzorczych, które dzisiaj wymienia pełnomocnik prawny Czarneckiego jako wprowadzane z premedytacją, aby wpędzić bank miliardera w kłopoty, dotykała cały sektor. Inne podmioty radziły sobie z nimi również, podnosząc kapitały.

Dla GNB szczególnie kłopotliwy mógł być pomysł mający przymusić banki do przewalutowania kredytów walutowych przed wejściem w życie ustawy frankowej. Chodzi o podniesienie wag ryzyka dla tego typu kredytów ze 100 do 150 proc. To zaś obniżyło wskaźniki wypłacalności w kilku bankach, nie tylko tym Leszka Czarneckiego. Rozwiązanie weszło w życie pod koniec ubiegłego roku.

System bankowy jest bezpieczny

Właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki stawił się wczoraj w katowickiej prokuraturze. Miał złożyć zeznania w związku z doniesieniem, według którego w marcu tego roku ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski miał mu złożyć korupcyjną propozycję. Pełnomocnik prawny miliardera Roman Giertych zapowiedział, że złoży w prokuraturze kolejne nagranie, które ma potwierdzać drugie zawiadomienie o tym, że państwo próbowało przejąć bank jego klienta. Były szef nadzoru nie przyznaje się do składania oferty korupcyjnej, a KNF poinformowała już w weekend, że wersja wydarzeń prezentowana przez Giertycha jest zmanipulowana. Czarnecki, wchodząc do prokuratury, ocenił, że dla niego jest to „przede wszystkim afera korupcyjna”. Pytany o polityczne komentarze do ostatnich wydarzeń, powiedział, że „nie chce wchodzić w politykę” i liczy, że prokuratura wyjaśni sprawę.

Jeszcze przed pojawieniem się w prokuraturze właściciela GNB i Idea Banku w ich sprawie konferencję prasową zwołali przedstawiciele Komitetu Stabilności Finansowej, w którego skład wchodzi minister finansów, prezes NBP, szef BFG oraz przewodniczący KNF. W niedzielę do późnych godzin nocnych omawiali kondycję obu banków z udziałem ich przedstawicieli. Obie instytucje – zdaniem KSF – podjęły stosowne działania i na bieżąco regulują zobowiązania wobec klientów. Narodowy Bank Polski dodatkowo zadeklarował gotowość do natychmiastowego uruchomienia wsparcia płynnościowego w celu zapewnienia obsługi zobowiązań wobec klientów, gdyby nastąpiła taka potrzeba. KSF zapewnia też, że w sektorze bankowym wszystko jest w porządku, a deponenci nie muszą obawiać się o swoje pieniądze, bo te są gwarantowane do 100 tys. euro.

>>> Czytaj więcej o aferze KNF