Jak się żyje na granicy iracko-syryjskiej? Reportaż z Al-Kaim

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
20 listopada 2018, 21:32
Syria
Syria/ShutterStock
Stutysięczne Al-Kaim na granicy iracko-syryjskiej zostało odbite przez armię iracką i szyickie Siły Mobilizacji Ludowej (PMU) w listopadzie 2017 roku. Dziś tętni ono już życiem, choć Państwo Islamskie (IS) wciąż jest niedaleko, po syryjskiej stronie granicy.

"Terroryści często próbują się zakradać przez zarośla porastające szeroko rozlany tutaj Eufrat" – powiedział PAP w Baguz Kasem Musleh, dowódca oddziałów PMU odpowiedzialnych za ochronę 215-kilometrowego odcinka granicy iracko-syryjskiej w zachodniej części irackiej prowincji Anbar.

Wioska Baguz, oddalona o kilka kilometrów od Al-Kaim, dzieli się na część syryjską i iracką. Od południa opływa ją Eufrat, a od północy osłania stromy klif ciągnący się wzdłuż rzeki daleko w głąb Syrii. Obie części Baguzu oddalone są od siebie o około pół kilometra. Tędy przebiega granica. I linia frontu.

"Granica rozdzieliła rodziny. Często jeden brat jest po jednej stronie, a drugi po drugiej" – wyjaśnił Musleh. "Ale po syryjskiej stronie nie ma teraz mieszkańców, tylko terroryści" – dodał. Syryjska część Baguzu należy bowiem do tzw. enklawy Hadżin, jednego z ostatnich terytoriów kontrolowanych jeszcze przez IS w Syrii.

Z daleka widać dwa słupy gęstego czarnego dymu. "Amerykańska koalicja zbombardowała miasteczko Susa" – wyjaśnił Musleh. To tereny, gdzie z IS walczą Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), czyli rebeliancka koalicja zdominowana przez syryjskich Kurdów i wspierana przez USA.

Kilka dni temu SDF zajęła syryjską część Baguzu, ale bardzo szybko się wycofała – dodał dowódca PMU. Powodem były trudności logistyczne. IS ściągnął posiłki, natomiast z Baguzu nie ma dróg prowadzących do głównych baz SDF w regionie. Żołnierze PMU mają jednak dodatkowe wyjaśnienie. "Amerykanom nie zależy na tym, by te tereny oczyścić z IS i dlatego w decydującym momencie przestają wspierać SDF nalotami" – stwierdził Musleh, który ocenił siły IS w całej enklawie Hadżin na 2,5 tys. osób.

Między PMU a USA nie ma żadnej współpracy i obie strony są wobec siebie nieufne od początku wojny z IS. "Gdy gdzieś się pojawią Amerykanie, to my się wycofujemy" – powiedział PAP Musleh. Kilkanaście kilometrów na północ od Baguzu znajduje się jednak baza USA.

"My też nie mamy bezpośrednich relacji ani z USA ani z SDF" – powiedział PAP generał Amar Hazam Muhammad, dowódca oddziałów irackiego wojska strzegących w tym rejonie granicy wspólnie z PMU. "Współpraca jest tylko na poziomie naszego centralnego dowództwa, oni kontaktują się zarówno z Amerykanami, jak i SDF" - dodał.

Generał Amar powiedział PAP, że terroryści nie mają żadnych szans na dokonanie skutecznego ataku na irackie pozycje graniczne. "Mimo to próbują, raptem wczoraj kilku się zakradło i ich zastrzeliliśmy" – dodał.

Irakijczycy nie obawiają się przy tym tutaj ani ataków snajperów ani tzw. VBIED, czyli samochodów wypełnionych materiałem wybuchowym prowadzonych przez terrorystów samobójców. "Mamy bardzo dobry monitoring, w tym za pomocą kamer termowizyjnych. Gdy tylko próbują się zbliżyć, to ich likwidujemy" – wyjaśnił generał Amar.

Obaj dowódcy w rozmowie z PAP podkreślili, że współpraca między armią, strażą graniczną i PMU przebiega wzorowo. Ich zdaniem nie ma też żadnych ukrytych komórek IS w Al-Kaim, a mieszkańcy wspierają siły rządowe.

"W mieście jest bezpiecznie. Nawet po zmroku możemy bez obaw wszędzie pójść czy pojechać. To dzięki PMU i armii" – powiedział PAP Abu Anas, właściciel supermarketu w Al-Kaim. Po zmroku miejscowy bazar tętnił życiem, a sklepy pełne były towarów. "Kiedyś był jednak większy ruch. Tylko jakaś połowa mieszkańców wróciła dotąd do miasta" – dodał Abu Anas.

Zniszczenia wojenne w Al-Kaim są jednak umiarkowane. Zdaniem Abu Alego, sąsiada Abu Anasa, przyczyną tego, że niektórzy wciąż nie wracają, jest zły stan usług w mieście. "Służba zdrowia, szkoły, to wszystko wciąż źle funkcjonuje" – powiedział PAP. Przyznał jednak, że mieszkańcom pomagają międzynarodowe organizacje humanitarne, choć dodał, że często ich pracownicy boją się wjeżdżać do miasta. "Obawiają się bomb" - wyjaśnił.

Obaj rozmówcy PAP powiedzieli, że za czasów IS nie było kłopotów z jedzeniem, ale problemem było bezpieczeństwo. "Ciągle spadały na nas bomby, a IS wyciągał z domów ludzi i karał za byle co. Kazali nam nosić długie brody, zakazali palić papierosów i nawet pić wody z butelek plastikowych, powiedzieli, żebyśmy pili z rzeki" – mówił Abu Anas. Dodał, że tylko 10-15 proc. terrorystów IS było miejscowych, z Al-Kaim, a reszta pochodziła z innych części Iraku i innych krajów, w tym z Europy. "Ci, którzy byli w IS, uciekli z rodzinami i nie ma już dla nich tutaj powrotu" – podkreślił Abu Anas.

O tym, że Al-Kaim jest miastem frontowym, przypomina ogromna ilość wojska i PMU w mieście. Abu Anas i Abu Ali zgodnie stwierdzili też, że obawiają się, że IS może wrócić. "Przecież jest tak niedaleko stąd" – stwierdził Abu Anas.

Al-Kaim znajduje się w sunnickiej prowincji Anbar, w której granicach leży też miasto Faludża. Od upadku miało ono opinię twierdzy Al-Kaidy, a następnie IS. Rząd iracki utracił kontrolę nad Faludżą już w grudniu 2013 roku.

Obecnie jednak zarówno Faludża, jak i sąsiednie Ramadi, będące stolicą prowincji, funkcjonują normalnie, a zniszczeń prawie nie widać. Wciąż jednak duża część mieszkańców prowincji Anbar mieszka w obozach dla wewnętrznie przesiedlonych i potrzebuje pomocy humanitarnej.

>>> Czytaj też: Trump: Możliwe, że saudyjski następca tronu wiedział o zabójstwie Chaszodżdżiego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj