Z badania Instytutu Keralla Research - zrobionego na zlecenie firmy NFG - wynika, że większość (70 proc.) respondentów nie wspiera się żadnymi środkami w celu finansowania bieżącej działalności.

"Jednak ci, którzy sięgają po zewnętrzne finansowanie (ok. 30 proc.), najczęściej wybierają kredyt bankowy (16,2 proc.) i limit w koncie firmowym (16 proc). Przy czym limit w koncie postrzegany jest, jako tańszy i mniej czasochłonny niż kredyt bankowy" - w komunikacie.

W informacji podano również, że "wśród innych form finansowania bieżącej działalności przedsiębiorcy wybierają też faktoring (3,4 proc) i dotacje (2,4 proc). Zaletą tego pierwszego jest łatwość i dostępność przez internet". "Z kolei największą przewagą dotacji, zdaniem przedsiębiorców, jest niski koszt" - podano.

"W tym miejscu warto podkreślić, że faktoring jest zarówno łatwym, jak i tanim narzędziem finansowym. W odróżnieniu od dotacji nie wymaga aż tylu formalności czy znajomości procedur, a w przeciwieństwie do kredytu, nie zmusza do zaciągania nowych zobowiązań" - mówi, cytowany w komunikacie, prezes NFG Dariusz Szkaradek.

Jak dodano w komunikacie, od ubiegłorocznego badania zmniejszyły się potrzeby finansowe firm. "W zeszłym roku aż 64,1 proc. przedsiębiorstw deklarowało, że na bieżącą działalność potrzebuje ponad 50 tys. zł dofinansowania. W tym roku taką kwotę wskazywało zaledwie 44 proc firm z sektora MŚP. Poprzednio tylko 17,3 proc. firm zapewniało, że wystarcza im w tym celu mniej niż 50 tys. zł. Natomiast w tym roku takie deklaracje składa już 30,7 proc. przedsiębiorców" - czytamy.

Zaznaczono, że "blisko co piąty przedsiębiorca pożycza ponad 200 tys. zł i takich kwot przeważnie potrzebują firmy zatrudniające 10-49 pracowników (zależność istotna statystycznie)". "Częściej są to producenci niż usługodawcy. Ci ostatni z kolei podają, że na regulowanie bieżących wydatków potrzebują z reguły dodatkowe 10-25 tys. zł" - napisano.