Część inkasuje opłaty tylko wtedy, kiedy rodzic korzysta z osobnej sali lub łóżka. Przepisy na to pozwalają. Problem jednak w tym, że nawet te drobne kwoty (bo najczęściej jest to od kilku do kilkunastu złotych za noc) przy dłuższym pobycie mogą stanowić poważne obciążenie dla domowego budżetu.

Dlatego też minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział uregulowanie tej kwestii. Powstał projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, w którym zapisano, że opłat z tytułu dodatkowej opieki świadczonej przez bliskich nie pobiera się, gdy pacjentem jest dziecko lub osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Po konsultacjach – m.in. na wniosek szpitali obawiających się zbyt szerokiej interpretacji tego zapisu – dodano jednak zastrzeżenie, że nie dotyczy to posiłków, pościeli i łóżka. A to oznacza, że w wielu placówkach nic się nie zmieni. Rodzice, jak płacą, tak dalej to będą robić.

Koszty i zyski

Opieka ze strony rodziców to dla placówek i zysk, i koszt. Dziś w zasadzie nikt nie kwestionuje tego, że obecność rodzica pomaga dziecku wrócić do zdrowia i jest odciążeniem dla personelu, bo rodzic wykonuje większość niemedycznych czynności. Trudno jednak dziwić się szpitalom, które podnoszą, że opiekun zużywa również wodę czy prąd. Choć resort zdrowia utrzymuje, że jest to uwzględniane w procesie taryfikacji świadczeń, placówki nie uważają, że są to kwoty rzeczywiście rekompensujące te koszty.

W Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi w oddziałach niemowlęcych na całodobową obecność z dzieckiem decyduje się 100 proc. rodziców. W pozostałych klinikach ok. 20–30 proc. Bardzo rzadko zdarza się, by rodzic pozostawał z dzieckiem powyżej 10. roku życia. Obecnie opłaty wynoszą 15 zł za dobę. – Jeśli ich pobieranie zostanie zakazane, instytut będzie miał przychody niższe o ok. 220 tys. zł rocznie – informuje Adam Czerwiński, rzecznik prasowy placówki.

Stołeczne Centrum Zdrowia Dziecka z tytułu obowiązującej opłaty rekompensującej ma 744,6 tys. zł rocznie. Zwraca przy tym uwagę, że ok. 60 proc. hospitalizowanych pacjentów pochodzi spoza województwa mazowieckiego, co skutkuje korzystaniem przez ich opiekunów z pełnej infrastruktury szpitala (pralki, lodówki, kuchenki mikrofalowej, czajnika, węzła sanitarnego).

>>> Czytaj też: Wiceminister zdrowia: Chcemy płacić za wyniki wybranych terapii onkologicznych

– Potrzeba pobytu opiekuna przy dziecku w szpitalu jest kwestią bezdyskusyjną. Niemniej, wbrew twierdzeniom zawartym w uzasadnieniu projektu, tego rodzaju rozwiązanie pociąga za sobą wymierne wydatki dla szpitala – same koszty hotelowe w przypadku naszej placówki to kwota rzędu ok. 500 tys. zł w skali roku, bez posiłków dla opiekunów. To nie tylko zużycie wody i energii elektrycznej, ale dodatkowe wydatki na ochronę, pościel, pralnię – wskazuje Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD).

Wsłuchując się w tego rodzaju argumenty, resort doprecyzował zapisy w projekcie. A część placówek już teraz nieoficjalnie przyznaje, że jeśli nie będzie można pobierać opłat z tytułu zużycia mediów, będą inkasować je za udostępnienie łóżka – nawet jeśli teraz tego nie robią. Zmieni się więc tylko tytuł opłaty, a ona sama nie zniknie.

Alternatywy dla opiekuna

Ze zmian w projekcie nie jest zadowolony rzecznik praw dziecka Marek Michalak. – Pierwotny projekt zwalniał z wszelkich opłat. Obecnie proponowane brzmienie art. 34–35 ustawy o prawach pacjenta (tj. Dz.U. z 2017 r., poz. 1318) nie spełnia w całości tego postulatu. Ustawodawca, przyjmując, że całkowity brak opłat za pobyt opiekuna przy dziecku jest ogromnym obciążeniem finansowym dla szpitala, wyłączył z tej bezpłatności „posiłki, użytkowanie pościeli oraz dodatkowe łóżka”. Takie rozwiązanie nie jest satysfakcjonujące – mówi RPD.

W praktyce może to bowiem oznaczać, że rodzic, którego nie stać na płacenie za łóżko, będzie skazany na koczowanie na krześle lub podłodze. Anna M. Brengos z Obywatelskiej Fundacji Pomocy Dzieciom potwierdza, że to prawdopodobny scenariusz. – Zaproponowane w projekcie rozwiązanie sprowadza się do tego samego, co jest obecnie – ocenia. Jej organizacja pomaga w ponoszeniu opłat opiekunom, których na to nie stać. – Mamy do czynienia z rodzicami, którzy przez cały czas spędzony w szpitalu żywili się chlebem maczanym w zupie dziecka. Dla wielu rodzin taki pobyt to duże obciążenie finansowe – przekonuje. Jej zdaniem można pobierać symboliczne kwoty za posiłki, ale nie za łóżko. – Tym bardziej że na takiego rodzica spada większość świadczeń związanych z pielęgnacją dziecka, co przekłada się na mniejsze obciążenie personelu – mówi Anna M. Brengos.

Rodzice obawiają się też, że po zmianach w niektórych placówkach nie będzie alternatywy – albo nocleg na łóżku za opłatą, albo wcale. Jednak stawianie takiego warunku – zdaniem Rafała Janiszewskiego, właściciela kancelarii doradzającej placówkom medycznym – byłoby naruszeniem prawa. – Zmiana wniesiona w konsultacjach oznacza, że jeśli szpital zapewnia dodatkową usługę, to ma prawo pobierać opłatę. Ale to dodatkowe miejsce noclegowe nie może warunkować możliwości sprawowania opieki. Tego prawa nie można niczym ograniczać, zostało ono tylko rozbudowane. Zatem nie będzie można pobierać żadnych opłat od osób, które tego dodatkowego miejsca z różnych względów nie chcą – podkreśla prawnik.

Jest jeszcze jedno rozwiązanie dla rodziców, których nie stać na opłaty – leżanka albo rozkładany fotel od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Fundacja w ramach akcji „Leczyć z miłością” kupiła ich prawie 5 tys. dla 469 oddziałów w całej Polsce. Ich łączna wartość to ok. 10 mln zł. Są one w tej chwili rozwożone do szpitali. – Jesteśmy bardzo dumni z tej akcji, bo okazało się, że relatywnie niewielkim nakładłem środków udało się w wielu miejscach diametralnie odmienić codzienność pobytu rodzica w szpitalu z dzieckiem – mówi Krzysztof Dobies, rzecznik WOŚP. Jak dodaje, fundacja popiera wszelkie działania zmierzające do tego, żeby opłat za towarzyszenie dziecku podczas hospitalizacji nie było, ale też rozumie szpitale, które wprowadzają pewne odpłatności ze względu na swoją trudną sytuację finansową. – Jednak nie można pobierać opłat za korzystanie z leżanek. Tak jak i wszystkich innych urządzeń od WOŚP. To zasada, która jest dla nas świętością – zastrzega.

>>> Czytaj też: Katastrofa w polskiej psychiatrii. Brakuje lekarzy, oddział dziecięcy został w Józefowie zamknięty