Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych poinformowało, że w październiku br. WPI wyniósł 81,3 pkt, a w listopadzie br. było to 81,0 pkt.

"Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2018 r. obniżył się o 0,3 punktu w stosunku do wartości sprzed miesiąca. Był to czwarty z rzędu spadek wskaźnika, zaś w ostatnich dwóch miesiącach spadki te były na tyle znaczące, że można prognozować w najbliższych miesiącach niewielkie obniżenie wskaźnika cen CPI" - napisało BIEC w komunikacie.

Zdaniem analityków, duży wpływ na wyhamowanie presji inflacyjnej miała redukcja cen ropy naftowej.

"Spośród czynników wewnętrznych, ograniczających presję inflacyjną, istotna jest stabilizacja niektórych czynników kształtujących koszty prowadzenia działalności gospodarczej, jak np. kosztów związanych z eksploatacją maszyn i urządzeń. Nadal jednak istotne zagrożenie dla stabilności cen stanowią oczekiwania wzrostu cen wyrażane przez producentów i konsumentów. Ci ostatni w swych opiniach kierują się przede wszystkim skutkami planowanych podwyżek cen energii" - tłumaczą analitycy.

Według BIEC, ponownie nasiliły się oczekiwania wzrostu cen wyrażane przez przedstawicieli przedsiębiorstw produkcyjnych.

"Wyrażają je przede wszystkim przedstawiciele przedsiębiorstw średniej wielkości, zatrudniające od 50 do 250 pracowników. Presja na wzrost cen nieznacznie zmniejszyła się wśród menadżerów firm największych, najprawdopodobniej za sprawą branż bazujących na przetwórstwie ropy naftowej, gdzie w porównaniu z ubiegłym miesiącem gwałtownie zmalał odsetek tych przedsiębiorstw, które planują podwyżki cen" - czytamy.

Jak dodano, obecnie największą chęć podnoszenia cen wyrażają przedstawiciele branży chemicznej. Przewaga firm planujących obniżki cen występuje w przemyśle elektronicznym oraz wśród menadżerów przedsiębiorstw produkujących środki transportu.

"Nie zmieniły się istotnie w stosunku do poprzedniego miesiąca opinie konsumentów na temat spodziewanego w najbliższej przyszłości tempa wzrostu cen. Pozostają one jednak na podwyższonym poziomie w stosunku do średniej z ostatnich dwóch lat. Podobnie jak przed miesiącem około 76 proc. spośród badanych przedstawicieli gospodarstw domowych spodziewa się w najbliższych miesiącach wzrostu cen. Istotna zmiana w stosunku do poprzedniego badania to wzrost odsetka tych osób, które uważają, że ceny będą rosły szybciej niż dotychczas" - napisano.

BIEC przekazało, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy obserwuje się stabilizację niektórych czynników kosztowych mających wpływ na poziom inflacji, choć pozostają one na podwyższonym poziomie.

Analitycy zauważają, że ostatnie badania wskazują na niewielki spadek odsetka wykorzystania mocy produkcyjnych w firmach (w październiku br. w stosunku do lipca, spadek o 1 punkt procentowy). Ich zdaniem, może skutkować to niewielką redukcją kosztów związanych z utrzymaniem i eksploatacją maszyn i urządzeń.

Jak wskazuje BIEC, koszty importu surowców, w tym zwłaszcza ropy naftowej, uległy obniżeniu głównie za sprawą niższej ceny tego surowca.

"Dodatkowym czynnikiem stabilizującym koszty importu jest względna stabilność kursu złotego względem euro i dolara. W dalszym ciągu jednak cena ropy naftowej i kurs złotego pozostają czynnikiem zwiększającym ryzyko inflacyjne. Ewentualny, ponowny wzrost cen surowców importowanych przy jednoczesnym osłabieniu polskiej waluty byłoby najbardziej niekorzystnym wariantem z punktu widzenia przyszłej inflacji" - napisano.

BIEC wskazał, że koszty pracy w ostatnim miesiącu ponownie wzrosły za sprawą podwyższonego tempa wzrostu wynagrodzeń. Wzrost ten był jednak związany głównie z wypłatami nagród w górnictwie. Z podobną sytuacją, jednak na nieco mniejszą skalę, możemy mieć do czynienia w miesiącach końca obecnego i początku przyszłego roku, kiedy to pozostałe branże będą wypłacać tradycyjne roczne nagrody.