Do średniowykwalifikowanej siły roboczej zalicza się osoby, które posiadają umiejętności nabywane w długim procesie, po którego zakończeniu wykonują specjalistyczne, ale powtarzalne zadania. To większość prac biurowych oraz produkcyjnych.

W ciągu kilku ostatnich dekad w krajach rozwiniętych ta zawodowa grupa kurczy się. Wiele prac wymagających „średnich” kompetencji zostało zastąpionych przez oprogramowanie (głównie prace biurowe), podczas gdy inne padły ofiarą automatyzacji i outsourcingu. Z opublikowanego w 2017 roku raportu OECD wynika, że w okresie od 1995 do 2015 roku odsetek prac wymagających „średnich” kompetencji spadł (w krajach grupy) dla wszystkich zawodów z 49 do 40 proc.

Zmiana ta ma dramatyczny wpływ na amerykańskie miasta i prawdopodobnie wszystkie miejskie obszary krajów rozwiniętych.

Do podobnych wniosków doszli badacze David Autor oraz Juliette Fournier. To przede wszystkim dobra wiadomość, bowiem większość z zanikających prac została zastąpiona przez wysokopłatne stanowiska wymagające wysokich kwalifikacji. Jednak nie wszystkie. Z badań wspomnianych osób wynika, że osoby które nie ukończyły wyższych uczelni straciły na przekształceniach na rynku pracy. Osoby o niepełnym wykształceniu to ciągle jedna trzecia populacji w wieku produkcyjnym.

Z obserwacji Autora i Fourier wynika, że degradacja pracowników z klasy „średniej” do „niskiej” dotknęła w ostatnich latach głównie mieszkańców miast. W 1970 roku osoby z niepełnym wykształceniem z większym prawdopodobieństwem pracowały w zawodach wymagających średnio zaawansowanych kompetencji na 10 proc. obszarów o największej populacji niż 10 proc. o najmniejszej. W 2015 roku różnica ta nie wystąpiła. Okazuje się więc, że miasta nie są już lepsze dla osób ze „średnimi” kwalifikacjami od wsi.

Zjawisko erozji zawodowej „klasy średniej” prowadzi w amerykańskich miastach do wzrostu nierówności. Pracownicy coraz częściej należą albo do zawodowej arystokracji albo do taniej siły roboczej. Stany pośrednie znacznie rzadziej występują w miejskiej przyrodzie.

>>> Polecamy: Dyrektorzy zarabiają w kilka dni tyle, co szeregowy pracownik w cały rok