"Ministerstwo finansów niekorzystnie dla przedsiębiorców interpretuje przepisy o obniżonej stawce CIT. Twierdzi, że o prawie do ulgi decyduje suma wszystkich przychodów, nie tylko ze sprzedaży (jak w poprzednich latach)" - informuje w piątek "Rzeczpospolita".

Radca prawny, partner w Accreo Michał Roszkowski powiedział dziennikowi: "Wiele firm może szybko stracić preferencję i już w trakcie roku zapłacić fiskusowi 19 proc. podatku".

Gazeta przypomina, że od 1 stycznia br. obniżona stawka CIT przysługująca rozpoczynającym działalność oraz małym podatnikom (mającym przychody 1,2 mln euro) wynosi 9 proc. W latach 2017-2018 było to 15 proc. Spółki z o. o. oraz akcyjne dostały więc sporą ulgę, ale też nowe, surowsze warunki jej stosowania. "Przede wszystkim okazało się, że prawo do niższego podatku można stracić już w trakcie roku (w poprzednich latach mniejszy CIT płaciło się przez cały rok). Dotyczy to zarówno małych firm, jak i rozpoczynających działalność" - czytamy w Rzeczpospolitej.

Adwokat i menedżer w Crido Taxand, Michał Kwaśniewski tłumaczy na łamach dziennika, że jeśli przychody spółki przekroczą 1,2 mln euro np. w lipcu, za ten miesiąc zapłaci dużo wyższą zaliczkę. "Liczoną od dochodu z całego roku według stawki 19 proc., a nie jak za wcześniejsze miesiące 9 proc." - wyjaśnia.

Według "Rzeczpospolitej" druga zła wiadomość to inne liczenie limitu przychodów. Wskazano, że definicja małego podatnika została w ustawie o CIT, z nowych przepisów wynika jednak, że od 1 stycznia prawo do niższej stawki traci spółka, która przekroczy 1,2 mln euro przychodu. Regulacje te nie wspominają nic o sprzedaży.

Gazeta zapytała ministerstwo finansów czy do limitu trzeba wliczać inne przychody, także te z zysków kapitałowych, które są odrębnie rozliczane. Ministerstwo odpowiada na łamach "Rz" - "Do ustalenia, czy podatnik nie przekroczył limitu 1,2 mln euro, bierze się pod uwagę wszystkie przychody, także zyski kapitałowe".

>>> Czytaj też: Imigracja to nie problem dla bogaczy. Coraz łatwiej o "złote wizy"