To wynik pogłębiającego się kryzysu demograficznego i wolnego wzrostu płac.

W najludniejszym kraju świata nasilają się niekorzystne trendy demograficzne: spadek wskaźnika urodzeń i postępujące starzenie się społeczeństwa. Rząd w Pekinie forsuje nieskuteczną, jak dotąd, politykę społeczną. Wciąż nie udaje się rozwiązać problemów demograficznych Państwa Środka.

Liczba urodzeń w Chinach w ubiegłym roku była najniższa od 70 lat. Takie dane opublikował ostatnio chiński urząd statystyczny. Według tego źródła w 2018 roku wskaźnik urodzeń w Państwie Środka wyniósł 10,94 nowonarodzonych dzieci na 1000 mieszkańców. Był to najniższy przyrost naturalny ludności od 1949 roku, tj. od powstania Chińskiej Republiki Ludowej. Dla porównania ten sam wskaźnik w 2017 roku wyniósł 12,43 nowonarodzonych dzieci na 1000 mieszkańców. W ujęciu absolutnym w ubiegłym roku urodziło się w Chinach 15,23 mln dzieci, czyli ok. 2 miliony mniej niż w roku poprzednim.

Reklama

Zdaniem chińskich demografów ta spadkowa tendencja utrzyma się w najbliższych kilkunastu latach. Chiny dołączyły już więc do takich krajów, jak Japonia i Korea Południowa czy Indie, gdzie zmniejsza się liczba nowonarodzonych dzieci, a jednocześnie zwiększa się liczba ludzi starszych. Władze w Pekinie zbyt późno, bo dopiero w 2015 r., zrezygnowały z prowadzenia restrykcyjnej polityki jednego dziecka. Wprowadzono ją w w 1979 roku. Obecnie jednak młode Chinki są bardziej zainteresowane karierą zawodową i korzystaniem z życia niż rodzeniem dzieci.

>>> Czytaj też: Chińskie pokolenie Z wydaje trzy razy więcej niż ich zachodni rówieśnicy

Z prognoz chińskiego biura statystycznego wynika, że populacja Chin będzie powiększać się do 2029 roku, dopiero wtedy osiągnie swój „szczyt” - 1,442 mld mieszkańców. Obecnie w Chinach jest 1,395 mld obywateli. Według tego samego źródła w połowie bieżącego stulecia liczba Chińczyków zmniejszy się do 1,36 mld, a w 2075 r. wyniesie ok. 1,17 mld. Jeszcze szybciej będzie zmniejszać się w tym kraju liczba ludzi w wieku zdolnym do pracy. Przybywać natomiast będzie tych w wieku emerytalnym. Z każdym rokiem pogarszać się więc będzie struktura demograficzna ludności Państwa Środka.

Po ponad 37 latach państwowego kapitalizmu niewielu Chińczykom udało się wzbogacić. Wprawdzie w tym kraju najszybciej zwiększa się grupa ludzi najbogatszych, ale stanowią oni bardzo niewielki odsetek populacji. Znaczącą grupę tworzy 220 mln ludzi relatywnie zamożnych, żyjących na poziomie porównywalnym ze standardami życia klasy średniej w krajach europejskich. Ok. 800 mln Chińczyków należy do uboższej części społeczeństwa. Reszta to ludzie bardzo biedni, z trudnością wiążący koniec końcem i żyjący często na granicy ubóstwa. Dotyczy to szczególnie wielu ludzi starszych. Opieka nad nimi pochłania coraz więcej środków. Trudno będzie je wygospodarować w sytuacji malejącego tempa wzrostu gospodarczego (w ubiegłym roku wyniosło ono w Chinach tylko 6,6 proc.) i coraz szybciej rosnącej liczby ludzi w podeszłym wieku.

Ogromna większość mieszkańców tego kraju zdąży więc szybciej się zestarzeć niż wzbogacić, czy chociażby zgromadzić odpowiednie oszczędności na swoją jesień życia. Trudno bowiem oczekiwać, że władzom w Pekinie uda się poprzez odgórne sterowanie gospodarką przyśpieszyć tempo wzrostu, a także zwiększyć krajową konsumpcję np. poprzez ostatnio wydane dyrektywy, aby banki udzielały kredytów na cele konsumpcyjne na dogodniejszych niż dotąd warunkach. Kredyty, nawet te udzielane na stosunkowo niski procent, trzeba przecież kiedyś spłacić. Przy dotychczasowym, niskim tempie wzrostu płac trudno będzie znacząco zwiększyć konsumpcję, która mogłaby, w sytuacji ograniczenia chińskiej ekspansji eksportowej, przyczynić się do przyśpieszenia wzrostu gospodarczego.

Zadłużenie i deficyt państw UE. Zobacz interaktywne dane