Bartosz Cichocki pytany w radiu RMF FM o zaplanowaną na przyszły tydzień w Warszawie konferencję bliskowschodnią poinformował, że Polska zaprosiła ponad 70 państw do udziału w tym wydarzeniu. "Cały czas trwa proces potwierdzania, doprecyzowywania, kto konkretnie będzie reprezentował dane państwo. Na dziś ponad 50 państw się określiło" - powiedział Cichocki. Jak dodał większość państw do Warszawy wyśle swoich przedstawicieli w randze ministrów lub wiceministrów.

Cichocki poinformował też, że obecnie jest ustalane, kto na konferencji będzie reprezentował Unię Europejską. Wyjaśnił, że do Warszawy nie przyjedzie szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, bo "ma w tym czasie inne zobowiązania". Zapewnił jednak, że UE będzie reprezentowana na konferencji.

"Bezpieczeństwo, stabilizacja Bliskiego Wschodu, to jest także nasza sprawa. (...) Zyskamy uruchomienie procesu, który sprzyjać będzie stabilizacji Biskiego Wschodu. To jest w naszym interesie. Bliski Wschód, to nie jest odległa galaktyka, to nie są antypody. To jest teren gdzie swoich żołnierzy mają najbliżsi sojusznicy. To jest teren, z którego płynna zagrożenia terrorystyczne dla naszych sojuszników i dla nas" - powiedział wiceszef MSZ.

Cichocki podkreślił, że konferencja bliskowschodnia jest organizowana przez Polskę i USA. Dlatego jej gospodarzami będzie szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz oraz sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Wspólnie jest też ustalana lista gości. "Tak się umówiliśmy i tak to wyglądało, że składaliśmy te zaproszenia wspólnie" - zapewnił wiceminister. Dodał, że zaproszenia były przekazywane jednocześnie przez dyplomatów dwóch państw, m.in. przez ambasadorów.

Pytany, czy Polska była przekonana do tego, żeby na konferencję nie zapraszać Iranu odpowiedział: "Było jasne, że ze względu na zły stan stosunków amerykańsko - irańskich dla strony amerykańskiej jest to kwestia zamknięta". Dodał, że "nie widzi w tym nic złego". "Nie ma zagrożenia, że na konferencji punkt widzenia bliski Teheranowi nie będzie reprezentowany" - zadeklarował.

Reklama

"Dlatego ta konferencja odbywa się w Warszewie, bo jest to miejsce, do którego przyjadą i państwa bliższe podejściu Stanów Zjednoczonych i państwa bliższe podejściu Francji, Niemiec, czy Wielkiej Brytanii, i bliskowschodnich partnerów" - powiedział Cichocki. Zapewnił, że Polska wytłumaczyła w Teheranie - zrobił to osobiście wiceminister MSZ Maciej Lang - dlaczego Iran nie został zaproszony na konferencję. "Iran dziś lepiej rozumie, dlaczego tak się stało" - podkreślił Cichocki.

Jak ocenił konferencja nie jest "antyirańska". "Jest to konferencja wymierzona w źródła destabilizacji Bliskiego Wschodu. Ma ona uruchomić proces, którego w pewnym momencie Iran stanie się częścią, bo bez Iranu tych źródeł destabilizacji usunąć się nie da" - powiedział wiceminister. Zapewnił też, że Polska nie bierze pod uwagę zerwania stosunków międzynarodowych z Iranem.

Wiceszef MSZ dodał, że konferencja jest "o problemach horyzontalnych, a nie o państwie tym, czy innym". Dlatego nie będzie na niej też oddzielnego panelu poświęconego Iranowi.

Cichocki przedstawił zarys programu konferencji, która odbędzie się w dniach 13-14 lutego. W kolejności mają to być: kolacja na Zamku Królewskim z wystąpieniami prezydenta Andrzeja Dudy i wiceprezydenta USA Mike Pence'a. Podczas kolacji mają być przedstawione perspektywy państw regionu. Następnego dnia zaplanowano otwarcie konferencji na Stadionie Narodowym. Wówczas wystąpią: szef MSZ Jacek Czaputowicz i sekretarz stanu Mike Pompeo. Później zaplanowano sesję plenarną: "ocena, diagnoza działań międzynarodowych i problemów, z którymi mamy do czynienia". Podczas roboczego lunchu premier Mateusz Morawiecki i wiceprezydent USA Mike Pence mają przedstawić informację o pomocy humanitarnej dla Bliskiego Wschodu: "jakie warunki musza zostać spełnione, by ta pomoc była niesiona skutecznie".

Później, według wiceministra, konferencja podzieli się na grupy robocze. Jedna z takich grup ma poruszyć temat terroryzmu. Tematy poruszone w grupach roboczych mają być w przyszłości "kontynuowane w mniejszych formatach". "Ta konferencja uruchamia proces, to nie jest jednorazowe wydarzenie, będziemy pracować w formacie międzynarodowym w trybie stałym" - zapowiedział Cichocki. "Ona uruchomi coś, co mamy nadzieję, skończy się czymś konkretnym" - dodał wiceszef MSZ.

Formalnym zakończeniem konferencji będzie przedstawienie oświadczenia współprzewodniczących: szefa MSZ Jacka Czaputowicza i sekretarza stanu USA Mike Pompeo.

"Bierzemy się za coś niezwykle trudnego, gdzie sukces nie jest gwarantowany. Być może go nie będzie. Od paruset lat go nie ma na Bliskim Wschodzie. Natomiast zdecydowaliśmy się powalczyć o coś na skalę globalną. To świadczy o dojrzałości Polski, to świadczy o pozycji, skoro największe państwa świata decydują się organizować razem z nami konferencję. Natomiast oczywiście, ja dziś nie powiem, że wszystko się uda. Chcemy wspierać zbliżenie stanowisk w sprawach bliskowschodnich" - dodał Cichocki.

W styczniu Departament Stanu USA i polskie MSZ poinformowały, że w lutym w Warszawie odbędzie się konferencja w sprawie budowania pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Wcześniej konferencję zapowiedział w rozmowie ze stacją Fox News sekretarz stanu USA Mike Pompeo, który mówił, że szczególna uwaga poświęcona zostanie wpływom Iranu w regionie Bliskiego Wschodu.

Udział w polsko-amerykańskiej konferencji zapowiedział m.in. premier Izraela Benjamin Netanjahu. Swój przyjazd do Warszawy zapowiedzieli również przedstawiciele niektórych państw europejskich oraz krajów regionu Zatoki Perskiej.

>>> Czytaj też: "FT": Warszawski szczyt bliskowschodni będzie stratą czasu albo niebezpieczną prowokacją