Po ośmiu latach Arabska Wiosna dotarła do Algierii

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 marca 2019, 15:00
Algieria
Algieria/ShutterStock
Po ośmiu latach Arabska Wiosna dopadła prezydenta Algierii Abd al-Aziza Buteflikę.

Są tacy, jednak ich nie wskażę, którzy chcą, by Algieria wróciła do lat bólu – gen. Ahmed Gaïd Salah, szef sztabu algierskiej armii, wiedział, że rodacy zrozumieją to nawiązanie do brutalnej wojny domowej z lat 90. – Armia zagwarantuje jednak bezpieczeństwo i nie pozwoli, by kraj zamienił się w krwawą łaźnię – zapowiedział w ostatni wtorek. O tym, że to nie są czcze pogróżki, przekonują się ludzie, którzy niemal codziennie demonstrują na ulicach Algieru, Konstantyny, Satif, Tizi Wuzu czy Al-Buwajry.

Od ośmiu lat, kiedy do kraju dotarła fala niezadowolenia, którą ochrzczono później Arabską Wiosną, nie widziano takich tłumów. Zatrzymania, kontrole oraz blokady towarzyszą protestom, które zaczęły się w połowie lutego. Władze prewencyjnie zatrzymują dziennikarzy, a przed większymi akcjami mocno ograniczają prędkość internetu, by zdjęcia i filmy nie pojawiały się w mediach społecznościowych. A gdy w ostatnią sobotę siły bezpieczeństwa zorientowały się, że tłum rusza w stronę pałacu prezydenckiego, na demonstrantów wypuszczono gaz łzawiący i w końcu rozpędzono ich pałkami.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj