"Pewne kraje w regionie wydają swoje petrodolary na podejrzane projekty nuklearne, które mogą zagrozić bezpieczeństwu w regionie i na świecie" - powiedział sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Szamchani, cytowany przez agencję Fars.

Nie wskazał, jakie konkretnie państwa regionu ma na myśli, ale proponowany transfer amerykańskiej technologii nuklearnej do Arabii Saudyjskiej wywołał obawy w Teheranie. "Nowe zagrożenia, takie jak to, zmuszą nas do zrewidowania naszej strategii, opartej na charakterze i uwarunkowaniach geograficznych nowych zagrożeń, oraz do określenia wymagań naszego kraju i sił zbrojnych" - dodał Szamchani.

Stany Zjednoczone, Izrael i inni sojusznicy w regionie uważają, że to irański program nuklearny stanowi zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa. Iran utrzymuje, że jego prace nad programem atomowym są całkowicie pokojowe, a najwyższy przywódca duchowo-polityczny tego kraju ajatollah Ali Chamenei wydał dekret religijny przeciwko rozwijaniu broni jądrowej.

Reklama

W lutym szef irańskiego MSZ Mohammad Dżawad Zarif oskarżył władze USA o hipokryzję w związku z próbą zniszczenia irańskiego programu nuklearnego, przy jednoczesnej chęci sprzedaży technologii nuklearnej Arabii Saudyjskiej, regionalnemu rywalowi Iranu.

Z opublikowanego w połowie lutego raportu Demokratów w amerykańskim Kongresie wynika, że administracja USA chce sprzedać technologię nuklearną Arabii Saudyjskiej bez zgody parlamentu. Sprzedaż byłaby niezgodna z prawem na mocy ustawy o energii atomowej z 1954 roku, która wymaga zgody Kongresu na transfer technologii jądrowej do innego kraju. Raport opiera się na zeznaniach tzw. sygnalistów (ang. whistleblowers), którzy ujawnili "starania w Białym Domu, aby pospiesznie przekazać technologię nuklearną Arabii Saudyjskiej bez wymaganej zgody Kongresu, co może naruszać ustawę o energii atomowej".

Według raportu amerykańskie wysiłki na rzecz sprzedaży technologii jądrowej do Arabii Saudyjskiej były podejmowane od początku urzędowania prezydenta Donalda Trumpa. Oskarżenia dotyczą konsorcjum amerykańskich firm IP3 International, które zamierza budować elektrownie jądrowe w Arabii Saudyjskiej. Głównymi zwolennikami propozycji IP3 są były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego i doradca generalny IP3 Michael Flynn, przewodniczący komitetu inauguracyjnego prezydenta Trumpa Thomas Barrack oraz dyrektor ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w amerykańskiej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Thomas Harvey.

Napięcia między USA i Iranem - krajami, które nie utrzymują stosunków dyplomatycznych od irańskiej rewolucji islamskiej z 1979 roku - nasiliły się w maju 2018 roku, gdy Waszyngton wycofał się z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Teheranem i ponownie nałożył sankcje zniesione na mocy tego porozumienia.

>>> Czytaj też: Minister obrony Iranu: Zareagujemy na działania Izraela wobec dostaw naszej ropy