Chińska inicjatywa, znana też jako to program inwestycyjny, który budzi kontrowersje, gdyż jest postrzegany przez przeciwników jako próba rozszerzenia wpływów Pekinu na świecie, głównie poprzez budowę dróg morskich i lądowych.
Włochy będą pierwszym krajem G7, który wyrazi aprobatę dla tego projektu. Ma to nastąpić w czasie wizyty, jaką w dniach 21-24 marca złoży we Włoszech przywódca Chin
W wywiadzie dla środowego wydania dziennika "Corriere della Sera" szef włoskiego rządu bronił porozumienia i oświadczył: "Działamy na rzecz przyszłości wzrostu, a memorandum z Chinami oferuje cenne możliwości dla naszych firm". Negocjowany przez miesiące z Chinami tekst porozumienia, jak wyjaśnił Conte, mówi o "zrównoważonej i korzystnej dla obu stron współpracy".
Ponadto premier zapewnił, że współpraca ta jest "transparentna" i "całkowicie zgodna" z członkostwem w NATO i UE. Włochy "w najmniejszym stopniu nie kwestionują swej przynależności euroatlantyckiej" - oznajmił Conte.
Wykluczył zarazem możliwość, że porozumienie nie zostanie podpisane. Jak zaznaczył, "nie ma powodów uniemożliwiających sfinalizowanie pracy wykonanej w tych miesiącach".
Conte zastrzegł, że racje przemawiające za "ostrożnością" są w pełni podzielane w jego rządzie. "Ochrona bezpieczeństwa narodowego, także w wymiarze gospodarczym, to podstawowa wartość, którą zamierzamy wzmocnić" - dodał.
Ponadto w rozmowie z mediolańską gazetą premier odrzucił zasugerowane w pytaniu twierdzenie, jakoby Włochy były "koniem trojańskim Chin w Europie". "Z Pekinem zamierzamy wyrównać bilans handlowy poprzez większy dostęp naszych dóbr, od rolno-spożywczych po luksusowe, oraz usług na chiński rynek" - powiedział.
Odnosząc się do wyrażanego przez USA zaniepokojenia tym projektem, Conte oznajmił, że Rzym prowadzi stały dialog z Waszyngtonem, również w tej sprawie.
Premier oświadczył też, że nie obawia się, iż współpraca gospodarcza z Chinami mogłaby doprowadzić do geopolitycznego przeniknięcia wpływów tego kraju, jak w Azji i Afryce. "Nie widzę takiego ryzyka" - zapewnił Conte.
Wicepremier Włoch, lider Ligi Matteo Salvini, który wcześniej mówił o potrzebie "ostrożności" i obrony narodowych interesów, oświadczył w środę w Mediolanie: "Nie chcę, aby Włochy były czyjąś kolonią". "Analizujemy, pracujemy, zgłębiamy, oceniamy" - dodał, odnosząc się do porozumienia z Chinami.
>>> Czytaj też: Chiny zastawiają pułapkę kredytową na państwa rozwijające się? Ambasador USA w Australii: To "dyplomacja chwilówkowa"
