Logo Huawei

Logo Huawei

źródło: Bloomberg / Krisztian Bocsi

"Nigdy nie zainstalowalibyśmy w naszych urządzeniach tylnych drzwi, ani nie przekazywalibyśmy nielegalnie danych" - powiedział prezes Huawei na Europę Zachodnią. "Bylibyśmy też gotowi podpisać +umowę antyszpiegowską+ z rządem Niemiec" - oświadczył.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa od miesięcy naciska na sojuszników, by ograniczyli udział Huawei w budowie sieci 5G, a nawet by usunęli urządzenia tej firmy z istniejących sieci. Zdaniem Waszyngtonu mogą one być użyte do szpiegowania na rzecz Chin. Aukcja częstotliwości 5G ma rozpocząć się w Niemczech 19 marca.

"Gdyby Pekin zażądał od nas czegoś takiego (dostępu - PAP), to byśmy odmówili. Gdyby to nie wystarczyło, to koncern zostałby sprzedany. Gdyby nikogo nie było na niego stać, to zostałby zamknięty" - powiedział Pang, cytowany przez "Handelsblatt".

Los Huawei w Niemczech, gdzie koncern ma właśnie swoją zachodnioeuropejską centralę, nie jest jeszcze przesądzony.

Portal tygodnika "Der Spiegel" poinformował w piątek, że Federalna Służba Wywiadowcza RFN (BND) ostrzegła rząd przed dopuszczeniem chińskiego koncernu do budowy infrastruktury telekomunikacyjnej nowej generacji. Wśród argumentów znalazła się ocena strategii politycznej Chin, a także regulacje dotyczące chińskich służb. Według "Spiegla" "mają one prawo żądać wszelkiego potrzebnego wsparcia, pomocy i współpracy od swoich instytucji, organizacji i obywateli".

Mimo ostrzeżeń ze strony własnych instytucji i USA niemiecki rząd nie chce na zasadzie całościowej wykluczać Huawei z budowy sieci 5G nad Renem. Ryzyko szpiegostwa i kradzieży danych oraz sabotażu ma być wykluczone przez surowe wymagania wobec dostawców sprzętu. Minister spraw wewnętrznych RFN Horst Seehofer powiedział w ubiegłym tygodniu, że nie chce prowokować konfliktu z Chinami.

>>> Czytaj też: Prezes Huawei: Amerykanie zniechęcają inwestorów i szkodzą swojej reputacji