Według ostatniego przedwyborczego sondażu opublikowanego na trzy dni przed wyborami przez fińskiego nadawcę Yle, najwięcej osób - 19 proc., deklaruje oddanie głosu na Socjaldemokratyczną Partię Finlandii (SDP). Na drugim miejscu obecnie - z wynikiem 16,3 proc. - plasuje się populistyczna i eurosceptyczna partia Finowie (PS), kojarzona głównie z antyimigrancką retoryką.

PS wyprzedziła na trzy dni przed wyborami dwie dotychczas rządzące partie. Na konserwatywno-liberalną Narodową Koalicję (KOK), której liderem jest minister finansów Petteri Orpo, głos oddałoby 15,9 proc. Z kolei na partię Centrum Finlandii (KESK) premiera Juhy Sipili zagłosowałoby 14,5 proc. ankietowanych.

Prasa podkreśla, że do wyższej popularności SDP i powrotu części wyborców do tradycyjnych idei "państwa opiekuńczego" przyczyniły się m.in. przeprowadzone przez gabinet Sipili cięcia socjalne, niekorzystne zmiany w zasiłkach dla bezrobotnych, czy też zmniejszone nakłady na szkolnictwo. Na rząd spłynęła też fala publicznej krytyki po ujawnieniu w ostatnich miesiącach nieprawidłowości w systemie kontroli placówek opieki nad seniorami.

Największa partia opozycyjna SDP zyskiwała przez dłuższy czas, ale w ostatnich tygodniach straciła ok. 2-3 punkty procentowe. Straciła także partia Zielona Unia (VIHR), obecnie mogąca liczyć na ok. 12 proc. poparcie. Obie partie są wciąż typowane do zawiązania "czerwono-zielonej" koalicji.

Jeśli po wyborach 14 kwietnia okaże się, że żadne z ugrupowań nie uzyskało przynajmniej 20 proc. głosów, to zdarzy się to pierwszy raz w historii Finlandii. - skomentował dziennik "Helsingin Sanomat".

"Wszystko jest jeszcze możliwe." – skomentował na antenie radia Yle wynik ostatniego sondażu Petteri Orpo. Obecny wicepremier i lider KOK zauważył, że podobnie jak w wielu krajach Europy, także w Finlandii poparcie dla ugrupowań jest "rozproszone", a utworzenie większościowego rządu jest "wyzwaniem".

Trudnych negocjacji koalicyjnych spodziewa się Matti Vanhanen - premier Finlandii z ramienia KESK w latach 2003-2010. W rozmowie z serwisem "verkkouutisett" przewidywał, że wpływ na negocjacje będzie mieć nie polityczna siła (bo poparcie dla pięciu partii kształtuje się na poziomie ok. 12-20 proc.), ale to, że wiele ugrupowań ma takie cele i żądania, które wykluczają drogę kompromisu.

Poparcie dla PS od końca ubiegłego roku wzrosło dwukrotnie (z poziomu ok. 8 proc.). Wtedy społeczeństwo poruszyły informacje o licznych przypadkach przestępstw na tle seksualnym wobec nieletnich dziewcząt. Wśród podejrzanych są są m.in. azylanci z Bliskiego Wschodu czy Afryki.

Prasa zwraca uwagę, że na korzyść Jussiego Halla-aho - lidera PS działają nie tylko nierozwiązane problemy migracyjne, ale także "ciągnąca się debata klimatyczna", której od kilku tygodni w telewizji i internecie poświęca się więcej miejsca.

Według dziennika "Ilta-Sanomat", lider SDP - Antti Rinne wprowadził "zamieszanie" włączając do dyskusji klimatycznej kwestie ograniczenia używania silników spalinowych oraz możliwego podatku od mleka i mięsa. Kiedy w Finlandii zaczęto oskarżać pijących mleko o globalną katastrofę klimatyczną, to "gdzie tu jest sens?" - pytał retorycznie komentator "IS" (w kraju roczne spożycie mleka - ok. 112 litrów rocznie na mieszkańca - należy do największych na świecie).

Również "Kansan Uutiset", tygodnik "Związku Lewicowego" VAS (ok. 9 proc. poparcie), zwrócił uwagę, że partie "chciały +wyborów klimatycznych+ i je dostały″. Nie myślano jednak wtedy – kontynuował "KU" -, że PS może obrócić ten temat w zagrażający fińskiemu stylowi życia i miejscom pracy".

Partia Finowie podkreśla w programie, że "Finlandia jest krajem długich odległości", a używanie samochodów jest "nieuniknione". Ponadto kraj nie może być, w kwestii redukcji emisji spalin, "bardziej ambitny" niż inni członkowie UE.

Właściwy dzień wyborczy w Finlandii wypada w niedzielę, ale w ramach przedterminowego głosowania w dniach 3-9 kwietnia głos oddało już ponad 1,5 mln osób, czyli ponad 36 proc. uprawnionych.

W Finlandii nie ma stałego progu wyborczego. Kraj jest podzielony na okręgi – na ogół im mniej jest miejsc do obsadzenia z danego okręgu, tym wyższy "próg" wyborczy (np. dla najbardziej zaludnionego regionu na południu kraju - 2,8 proc. a np. dla Laponii na północy kraju - 12,5 proc.). Sondaże uwzględniają jeszcze poparcie dla mniejszych ugrupowań. Szwedzka Partia Ludowa (RKP) oraz Chrześcijańscy Demokraci Finlandii (KD) mogliby liczyć na ok. 4-5 proc. głosów. Poparcie dla obecnego trzeciego koalicjanta rządowego – liberalno-konserwatywnej partii Błękitna przyszłość (ST), powstałej w wyniku rozłamu w partii Finowie w 2017 r., oscyluje w granicach 1 proc.

>>> Polecamy: Patowa sytuacja w fińskiej polityce. Partie idą łeb w łeb przed wyborami