Obecnie rządy na całym świecie borykają się z wypełnieniem zapisów , jednak już wiadomo, że określone wówczas cele to za mało, by uchronić planetę przed . Zespół naukowców opracował (), które ma pomóc w ratowaniu Ziemi takiej, jaką znamy i jaka jest potrzebna ludzkości do przetrwania.
Porozumienie, opublikowane w Science Advances, stawia ambitne cele ochrony przyrody. Według naukowców, na których powołuje się World Economic Forum, to najskuteczniejsza droga do rozwiązania wspomnianych kryzysów, zanim będzie za późno. Plan ten zakłada, że do 2030 r. niezbędna jest , a dodatkowe 20 proc. powinno zostać utrzymane (bądź doprowadzone z powrotem) w stanie naturalnym i zachowane jako „”. Global Deal for Nature szacuje, że koszt środków ochrony przyrody 50 proc. Ziemi może wynosić 100 miliardów dolarów rocznie. Obecne wydatki na konserwację natury wynoszą mniej niż 10 proc. tej sumy.
Jak wskazują naukowcy, różnorodność biologiczna (gatunków oraz ekosystemów) ma ścisły związek ze zmianami klimatu. Na przykład lasy tropikalne są domem dla ponad połowy wszystkich gatunków żyjących na lądzie i wychwytują więcej niż jakikolwiek inny ekosystem lądowy. Jednak człowiek przekształcił ponad połowę lądu na całej planecie, by stworzyć warunki potrzebne dla . Do tego poważnie zdestabilizowaliśmy oceany. W efekcie gatunki flory i fauny wyginają z szybkością tysiąc razy większą niż naturalne tempo wymierania. Na domiar złego, świat przyrody traci zdolność do regeneracji i pozbywania się nadmiaru zanieczyszczeń.
Obecnie 45 proc. planety jest nadal w stanie naturalnym lub półnaturalnym. Te proporcje szybko się zmieniają; zbliżamy się do punktów krytycznych: jeśli obecne tendencje w zakresie , przekształcania siedlisk przyrodniczych i kłusownictwa nie zostaną odwrócone, niemożliwe będzie utrzymanie zmiany ocieplenia poniżej 1,5° C.
>>> Czytaj też: Zanieczyszczenie świetlne to problem. Rozwiązaniem mogą być autonomiczne samochody
By do tego nie
dopuścić, niezbędne jest stworzenie dobrze zarządzanych obszarów chronionych.
Dotychczas globalne rządy zgodziły się chronić 17 proc. gruntów i 10 proc.
oceanów do 2020 r. To jednak nie wystarczy, aby uniknąć wyginięcia i utrzymać
równowagę w ekosystemach. Oprócz
wspomnianych 30 proc. planety, które powinno znaleźć się pod bezwzględną
ochroną, naukowcy określili obszary stabilizacji klimatu. Powinny one obejmować
naturalne rezerwy węgla, takie jak lasy namorzynowe, tundry, lasy borealne i
tropikalne. Ma to kluczowe znaczenie. Przykładowo, jeśli więcej niż 15 proc.
obecnej powierzchni Amazonii zostanie wycięte, las utraci zdolność do
generowania wystarczającej ilości deszczu, a w konsekwencji wpłynie na globalne
wzorce pogodowe.
Skąd pozyskać fundusze na cele wyznaczone przez Globalne Porozumienie na Rzecz Przyrody? Z
pewnością potrzebne będą dodatkowe źródła finansowania, również inwestycje
sektora prywatnego. Jednak, co podkreślają naukowcy, ochrona terenów przełoży
się na nowe możliwości i bezpośrednie korzyści finansowe. Szacunki wskazują, że
wzrost rocznych zysków może wynosić od 53 miliardów dolarów w przemyśle owoców
morza do 4,3 bilionów dolarów w branży ubezpieczeniowej.
>>> Czytaj też: Wojna z plastikowymi opakowaniami. Biznes się przyłączy albo straci [ROZMOWA]
