Jeśli planowana przez rząd likwidacja otwartych funduszy emerytalnych (OFE) stanie się faktem, wszyscy uczestnicy funduszy będą musieli wybrać, czy zgromadzone w nich oszczędności ulokować w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych czy na indywidualnych kontach emerytalnych. W zależności od decyzji po osiągnięciu wieku emerytalnego odłożone pieniądze powiększą państwowe dożywotnie świadczenie albo wypłacimy je sami z prywatnego trzeciego filaru. Jak to wpłynie na wysokość świadczenia?

Dziś pieniądze z OFE uzupełniają wypłaty z pierwszego filaru. Jak pokazują dane zakładu z ostatnich dwóch lat, ten wkład wynosi ok. 200 zł, czyli 10 proc. przeciętnego świadczenia. Faktycznie jest niższy, bo połowa aktywów OFE trafiła w 2014 r. na subkonto.

Prywatyzacja OFE doprowadzi do spadku dochodów przyszłych emerytów

Spróbowaliśmy oszacować, ile rzeczywiście wynosi. Aktywa w OFE to ok. 162 mld zł, podczas gdy stan zapisów na kontach i subkontach w ZUS zbliża się do 2,9 bln zł. Czyli aktywa OFE to ok. 6 proc. stanów kont w ZUS. Nieco wyższa relacja – ok. 8 proc. – wychodzi, jeśli porównamy aktywa na jednego ubezpieczonego w OFE – 10 tys. zł z przeciętnym stanem konta i subkonta w ZUS – kwotą ponad 130 tys. zł.

Zatem, jeśli uczestnik OFE zdecyduje się przenieść swoje oszczędności na IKE, to jego świadczenie w ZUS potencjalnie będzie niższe o maksymalnie 6 proc. Indywidualny wynik zależy od wielu zmiennych, w tym momentu przejścia na emeryturę. Im później się na to zdecyduje, tym ten wpływ będzie niższy, ponieważ po kolejnych zmianach w systemie emerytalnym wartość aktywów pozostałych na IKE w porównaniu ze stanem kont w ZUS będzie relatywnie maleć.

>>> Czytaj też: Komisarz UE ds. budżetu: Polska jest gospodarczą lokomotywą

W ciągu trzech lat wyjściowa kwota w ZUS wzrosła o prawie 22 proc.

Oprócz wielkości składki, jaką przyszły emeryt będzie odkładał, bezpośredni wpływ na wielkość emerytury będzie miała sytuacja w gospodarce. W przypadku kapitału zgromadzonego przez ZUS na koncie podstawowym i subkoncie kluczowe będą tempo wzrostu cen oraz funduszu płac w gospodarce, bo to one decydują o wskaźniku waloryzacji oszczędności zgromadzonych na koncie. W przypadku inflacji już od kilku lat mamy raczej stagnację: mimo rekordowo niskich stóp procentowych i przyzwoitego wzrostu gospodarczego ceny są stabilne. Ekonomiści do tej pory nie mają jasnej odpowiedzi, dlaczego w warunkach dość dużego popytu w gospodarce napędzanego m.in. wzrostem płac ceny nie rosną gwałtownie. Obstawiają, że to efekt zaostrzającej się konkurencji między firmami i coraz większego znaczenia niskokosztowych kanałów dystrybucji (jak sprzedaż przez internet). Bardzo prawdopodobne, że z niską inflacją zostaniemy więc na dłużej, a drugi czynnik podbijający wskaźnik waloryzacji, czyli wzrost funduszu płac, też zdaje się wygasać.

Perspektywy wzrostu dla kapitałowego filaru systemu emerytalnego też nie są najlepsze. OFE, które mają się przekształcić w fundusze inwestycyjne, stały się funduszami akcji, czyli ich wyniki w dużym stopniu zależą od koniunktury na giełdzie. Tymczasem warszawski parkiet tkwi w marazmie. Indeks największych spółek jest na poziomie zbliżonym do tego, jaki notowano jeszcze przed wybuchem kryzysu finansowego pod koniec 2008 r. Dla porównania nowojorski Dow Jones od tamtego momentu zdążył się podwoić. Na dużych rynkach w Europie też jest jakby lepiej: frankfurcki DAX od 2008 r. zyskał 75 proc. Nawet targana niepewnością związaną z brexitem giełda w Londynie dała zarobić inwestorom ok. 20 proc.

Trudno o bezpośrednie porównania dotychczasowych wyników OFE i tempa waloryzacji składek na podstawowym koncie ubezpieczonego w ZUS. Przede wszystkim dlatego, że różni się długość okresów rozliczeniowych. Niemniej jednak gdyby przyjąć mniej więcej porównywalny okres – czyli trzy lata – można pokusić się o policzenie, o ile w tym czasie zwiększyły się składki w ZUS bez uwzględnienia ich systematycznego napływu. W latach 2015–2017 wyjściowa kwota z 2015 r. wzrosła o prawie 22 proc. To dzięki dość wysokim wskaźnikom waloryzacji, które rocznie wahały się między 5,37 proc. a 8,68 proc. W tym samym czasie wzrost wartości składki odłożonej w ZUS na subkoncie, co jest bezpośrednią alternatywą dla OFE (i jest waloryzowane wskaźnikiem nominalnego wzrostu PKB), liczony tą samą metodą wyniósł ok. 17,1 proc. Dla porównania średnia ważona stopa zwrotu z wszystkich OFE w okresie od marca 2015 do marca 2018 r. wyniosła 11,4 proc., a zyski poszczególnych funduszy wahały się od 7,24 proc. w OFE Generali do 14,4 proc. w Met life OFE. 

>>> Czytaj też: Portret polskiego krezusa. 1 proc. najbogatszych kontroluje około 14 proc. dochodu