"Jest przecież oczywiste, że na przykład w polityce migracyjnej wychodzimy z zupełnie różnych założeń. Samo to jest powodem, dla którego EPL nie otworzy się na partię pana Salviniego" - powiedziała szefowa niemieckiego rządu w opublikowanym w czwartek wywiadzie dla dziennika "Sueddeutsche Zeitung".

"Jest pewne, że podczas wyborów przewodniczącego Komisji Europejskiej (kandydat EPL na to stanowisko - PAP) Manfred Weber nie będzie uzależniał się od głosów tych partii. Czy go wybiorą, czy nie - na to nie ma wpływu" - dodała.

Merkel sceptycznie odniosła się jednak do pomysłu nałożenia sankcji na kraje rządzone przez partie prawicowo-populistyczne.

"Wykorzystamy całe spektrum traktatu lizbońskiego. Inne kroki wymagają zmiany traktatów (unijnych - PAP)" - zaznaczyła przypominając, że UE ma do dyspozycji środki przewidziane przez art. 7 traktatu o UE. "Żeby wprowadzić bardziej surowe sankcje, musielibyśmy zmienić traktat lizboński, co musiałoby zostać przyjęte jednomyślnie. Ponieważ to państwa członkowskie decydują o traktatach, nie będzie to takie proste" – powiedziała szefowa niemieckiego rządu.

Merkel uważa, że obecnie należy walczyć o zasady i fundamentalne wartości. "O tym, czy pozwolimy populizmowi rozprzestrzeniać się, czy też w końcu zwycięży poczucie wspólnej odpowiedzialności, zdecydują szefowie państw i rządów. Dotychczas to się udawało" - oświadczyła.

"Aby uniknąć zagrożeń dla Europy, powinniśmy się stawiać w sytuacji innych, wykazywać gotowość do kompromisu, być szczerym i obchodzić się ze sobą w sposób koncyliacyjny" - postulowała kanclerz Niemiec.

Z Berlina Artur Ciechanowicz (PAP)