wyraził tę opinię w wywiadzie dla dziennika „Financial Times”, szeroko cytowanym przez ukraińskie media. „Uważam, że powinniśmy odnosić się do naszych kredytodawców jak Grecja” – powiedział miliarder. „Jest to ” – dodał.
Biznesmen ocenił, że jeśli prezydent będzie słuchał Zachodu, to wcześniej czy później skończy jak jego poprzednik Petro Poroszenko. „Będzie miał notowania na poziomie 5,10 czy 15 proc. zamiast 73 proc.” – zaznaczył Kołomojski, przypominając, że w II turze wyborów prezydenckich Zełenski otrzymał ponad 73 proc. poparcia.
Skonfliktowany z ekipą Poroszenki Kołomojski wyjechał z kraju w czerwcu 2017 roku, by zamieszkać w Szwajcarii, a następnie w Izraelu. W prezydenckiej kampanii wyborczej popierał Zełenskiego, który był showmanem i producentem programów kabaretowych w telewizji oligarchy.
Kołomojski powrócił na Ukrainę kilka dni przed zaprzysiężeniem Zełenskiego na prezydenta. Biznesmen przekonywał w wywiadach, że Zełenski nie jest jego marionetką. Dzień po inauguracji szefem administracji nowego prezydenta został Andrij Bohdan, znany wcześniej jako adwokat Kołomojskiego.
Miliarder nie ukrywał też w rozmowach z prasą, że liczy, iż po dojściu Zełenskiego do władzy odzyska aktywa, które miał stracić w wyniku przeprowadzonej w 2016 roku nacjonalizacji PrywatBanku. Jest to kontrolowany przez niego największy bank komercyjny na Ukrainie. Kołomojski powtarza, że chce dostać za bank 2 mld dolarów odszkodowania.
Jeszcze w czasie kampanii wyborczej Poroszenko ostrzegał, że powrót PrywatBanku w ręce Kołomojskiego grozi kryzysem finansowym oraz kryzysem we współpracy Ukrainy z MFW.
Obecnie w Kijowie znajduje się misja MFW, która ma ocenić stan realizacji trwającego programu współpracy z Ukrainą. Zełenski ma spotkać się z nią w tym tygodniu.
W marcu 2015 r. rząd ukraiński zobowiązał się walczyć z głęboko zakorzenioną w tym kraju korupcją w zamian za pakiet pomocy z MFW w wysokości 17,5 mld dolarów. W grudniu ubiegłego roku MFW zatwierdził nowy program pomocy dla Ukrainy opiewający na 3,9 mld USD.
>>> Czytaj też: Niemieckie banki w tarapatach. Oto pięć wykresów, które pokazują skalę problemów
