Od momentu gdy Chiny zaostrzyły kontrolę krajowego wydobycia metali ziem rzadkich (grupy 17 pierwiastków szeroko wykorzystywanych w przemyśle i technologii, od pojazdów elektrycznych po sprzęt wojskowy), Stany Zjednoczone poddały się dominacji Państwa Środka w tym sektorze.

Chiny odpowiadają obecnie za 70 procent globalnej produkcji metali ziem rzadkich, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych działa tylko jedna kopalnia. W tej sytuacji amerykański przemysł – z wyłączeniem przemysłu obronnego – jest skazany na dostawy cennych pierwiastków z Państwa Środka. Tymczasem Pekin zasygnalizował zamiar ograniczenia eksportu tych surowców. Taka sytuacja nie jest komfortowa dla Waszyngtonu, który stoi teraz przed nowym frontem w rozwijającej się wojnie handlowej z drugą co do wielkości gospodarką świata.

>>> Czytaj też: Trump daje Chinom ultimatum i krytykuje politykę Fed. Będą kolejne cła?

W 2016 r. Chiny skonsolidowały swój sektor wydobywczy, wydzielając sześć licencjonowanych grup. Pekin przyznaje grupom roczne kwoty produkcyjne, aby lepiej zarządzać strategicznymi zasobami surowców i zapewnić zrównoważony rozwój branży.

W 2018 r. koncesje wydobywcze objęły w sumie 120 tys. ton tlenku pierwiastków ziem rzadkich, rok wcześniej było to 105 tys. ton.

Jednak do 2020 r. Państwo Środka planuje ograniczenie krajowej produkcji. Zmniejszy też o jedną trzecią zdolności wytapiania i separacji pierwiastków wobec poziomów z 2015 r. To część planu, który ma na celu podwojenie marży zysku branży do 12 proc.

W sektorze metali ziem rzadkich to Chiny dyktują warunki, bo są w posiadaniu większości udokumentowanych światowych zasobów tego surowca. Największą kopalnią na świecie jest Baiyun Obo, która znajduje się w autonomicznym regionie Mongolii Wewnętrznej w północnych Chinach. Kopalnia zarządzana przez China Northern Rare Earth posiada 83 proc. całkowitych rezerw kraju, głównie lekkich pierwiastków. Kopalnie w prowincji Shandong odpowiadają za 8 proc. zasobów, Syczuan ma 3 proc., a pozostałe złoża znajdują się w południowych prowincjach, głównie w formach średnich- i ciężkich - wynika z danych z 2017 r. podanych na stronie internetowej China Rare Earth Industry Association. 

Chiny mają nadwyżkę lekkich pierwiastków ziem rzadkich, które dominują w eksporcie. Od 2013 r. z roku na rok eksport rośnie. Według chińskich danych celnych w 2018 roku z Państwa Środka wysłano w świat około 53 tys. ton tych metali, o 3,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Stany Zjednoczone są jednym z głównych miejsc docelowych dla magnesów trwałych, wytwarzanych z metali ziem rzadkich. 80 proc. zakupów USA pochodzi właśnie z Chin.

Ale nawet taki potentat jak Chiny zmuszony jest podpierać się importem. Według SMM Information & Technology, Państwo Środka musi importować typy średnie i ciężkie pierwiastków, których w chińskich zasobach jest najmniej i w ten sposób zaspokoić rosnący krajowy niedobór. I tak rosnące zapotrzebowanie na magnesy trwałe w pojazdach elektrycznych napędza wzrost popytu, zwiększając zależność Chin od importu, tym bardziej, że produkcja krajowa jest ograniczona.

Na początku tego roku w pierwszej rundzie wydawania koncesji chiński rząd zezwolił na wydobycie 60 tys. ton pierwiastków. W ubiegłym roku limit wydobycia przyznany na początku roku wynosił 73,5 tys. ton przy rocznej sumie 120 tys. ton.

- Rynek będzie czekał z niecierpliwością na kolejną rundę kwot produkcyjnych, które mają zostać opublikowane jeszcze w tym miesiącu. Tegoroczna kwota w pierwszej rundzie była stosunkowo niska, biorąc pod uwagę, że całkowity popyt Chin wzrośnie do 180 tys. ton. a firmy będą musiały zaopatrywać się z zagranicy - powiedział w marcu Chen Zhanheng, zastępca sekretarza generalnego stowarzyszenia ds. ziem rzadkich.

W ubiegłym roku import Chin podwoił się do około 70 tys. ton.

>>> Czytaj też: Metale ziem rzadkich nowym orężem w walce Chin z USA