Chińska kontrola nad Hongkongiem wzrasta. May: Ekstradycja musi przebiegać zgodnie z umową

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 czerwca 2019, 14:26
Reguły dotyczące ekstradycji w Hongkongu nie mogą naruszać praw i wolności, ustanowionych we Wspólnej Chińsko-Brytyjskiej Deklaracji z 1984 roku - oświadczyła w środę premier Wielkiej Brytanii Theresa May.

"Jesteśmy zaniepokojeni potencjalnymi skutkami tych propozycji, szczególnie biorąc pod uwagę dużą liczbę obywateli brytyjskich w Hongkongu" - powiedziała May w parlamencie. "Ważne jest jednak, aby te ustalenia dotyczące w Hongkongu były zgodne z prawami i wolnościami określonymi w wspólnej deklaracji" - podkreśliła premier, która 7 czerwca ustąpiła z funkcji lidera rządzącej Partii Konserwatywnej.

Do czasu wyłonienia jej następcy pozostanie jednak na stanowisku szefowej rządu i pełniącej obowiązki przewodniczącej ugrupowania.

Szef brytyjskiego MSZ Jeremy Hunt wezwał w środę rząd Hongkongu, aby "wstrzymał" ustawę ekstradycyjną i "zastanowił się" nad nią. Podkreślił, że ta była brytyjska kolonia musi podjąć kroki w celu ochrony praw, wolności i rozległej autonomii.

"Wzywam rząd , aby wysłuchał trosk swoich obywateli i swoich przyjaciół na arenie międzynarodowej oraz, aby wstrzymał kontrowersyjne kroki i zastanowił się nad nimi" - apelował szef brytyjskiej dyplomacji. "Istotne jest, aby władze zaangażowały się w sensowny dialog i podjęły kroki w celu zachowania praw i wolności Hongkongu oraz wysokiego stopnia autonomii, co stanowi podstawę jego międzynarodowej reputacji" - podkreślił Hunt.

Hongkońska policja użyła w środę gumowych kul i gazu łzawiącego przeciwko , którzy przed budynkami administracji publicznej protestowali przeciwko proponowanym przez lokalny rząd zmianom w prawie ekstradycyjnym. Umożliwiłyby one m.in. przekazywanie osób podejrzanych w sprawach kryminalnych władzom Chin kontynentalnych. Protestujący rzucali w stronę policji plastikowe butelki i atakowali ją parasolkami.

Pokojowa początkowo demonstracja przerodziła po południu w chaotyczne starcia z policją, w których rannych zostało około 10 osób. Protestujący domagają się wycofania projektu nowelizacji oraz dymisji szefowej administracji Hongkongu Carrie Lam.

Przewodniczący Rady Legislacyjnej, hongkońskiego parlamentu, poinformował, że zaplanowane wcześniej na środę drugie czytanie ustawy nie odbędzie się tego dnia. Demonstranci ustawili na ulicach w pobliżu Rady Legislacyjnej metalowe barierki, aby uniemożliwić posłom rozpoczęcie debaty nad ustawą. Przewodniczący parlamentu nie ujawnił, na kiedy czytanie projektu przełożono, dlatego uczestnicy protestu chcą utrzymać blokady przez noc.

Chiny przejęły Hongkong od Wielkiej Brytanii 1 lipca 1997 roku na mocy porozumienia zawartego pomiędzy tymi krajami w 1984 roku. Dokument gwarantował, że w Hongkongu nie zostanie wprowadzony socjalistyczny ustrój ChRL, a jego system kapitalistyczny i obowiązujące w nim zasady nie ulegną zmianie co najmniej do 2047 roku. Hongkongowi obiecano szeroki zakres autonomii, w tym politycznej, w ramach ukutej przez byłego przywódcę ChRL Denga Xiaopinga zasady "jeden kraj, dwa systemy". Tymczasem hongkońscy zwolennicy demokracji ostrzegają, że Pekin stara się stopniowo zacieśniać kontrolę polityczną nad regionem.

>>> Czytaj też: "NYT": Trump potrzebuje Europy do rywalizacji z Chinami

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj