Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (RE) w nocy z poniedziałku na wtorek, przywróciło Rosji prawo głosu w tej instytucji. To pozwoli rosyjskiej delegacji na udział w przewidzianym na środę, wyborze nowego sekretarza generalnego RE.

Część francuskich komentatorów tłumaczy zmianę stanowiska wobec Rosji troską o obywateli rosyjskich, którzy w razie wyjścia Moskwy z organizacji, pozbawieni zostaną możliwości odwoływania się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jednak zdaniem innych, ten zwrot jest przede wszystkim wynikiem nacisków Paryża i Berlina.

Amelie de Montchalin, francuska sekretarz stanu ds. europejskich powiedziała w Strasburgu, gdzie znajduje się siedziba RE, że chodzi o to „by RE, największa wielostronna organizacja europejska, nie była zakładniczką dyskusji geopolitycznych. Nie jesteśmy Radą Bezpieczeństwa ONZ, nie do nas należy rozwiązanie konfliktu na Ukrainie”.

Reklama

Z kolei prezydent Emmanuel Macron w niedawnym wywiadzie dla szwajcarskiej telewizji wyznał, że nie porzucił pomysłu, by wraz z Rosją stworzyć „architekturę wspólnego bezpieczeństwa”, zauważają francuskie media.

Komentator dziennika „Le Monde” Benoit Vitkine nie wątpliwości, że „zniesienie sankcji ma wielką wagę symboliczną i zdaniem przeciwników tego posunięcia, stwarza niebezpieczny precedens, szczególnie dotkliwy dla organizacji, której główną misją jest obrona praw człowieka i państwa prawa”.

A w redakcyjnym komentarzu tej gazety uznano, że „choć istnieją argumenty na zatrzymanie Rosji w UE, to otworzenie przed nią wszystkich drzwi bez poważnych ustępstw jest niesprawiedliwe i niemoralne”. Decyzję Zgromadzenia Parlamentarnego RE gazeta nazywa „zwycięstwem Moskwy”. Gazeta zauważa też, że w wyniku tej gry „wyizolowana i samotna, pozostaje Ukraina, popierana jedynie przez garstkę krajów wschodnioeuropejskich”.

Ale François Clemenceau, szef działu zagranicznego gazety „Le Journal du Dimanche” przypomina, że gen. Charles de Gaulle wzywał „by nigdy nie upokarzać Rosji” i twierdzi, że idąc za tą radą Paryż, nie patrząc na „spory i zagrożenia pragnie włączyć Rosję Putina w strategiczny dialog z Europejczykami”.

„Ponieważ świat jest coraz bardziej niebezpieczny, to wyzwanie warte jest podjęcia” - przekonuje. Jego zdaniem, „(znajdując się) między USA a Chinami, wielu Europejczyków mówi sobie, że nie byłoby źle, gdyby Rosja nie była wyizolowana”. Clemenceau zastrzega jednak, że „nie wolno być naiwnym, bo Rosja potrafi być fałszywą i może wykręcić wyciągniętą do niej rękę”.

Istniejąca od 1949 r. Rada Europy - która nie ma żadnych więzów instytucjonalnych z UE - zrzesza 47 państw. Jej działalność skupia się na obronie praw człowieka i demokracji, nad czym czuwa ETPC. Rosję przyjęto do RE w 1996 r.

Od roku 2014, w następstwie aneksji Krymu i wobec trwającej wojny w Donbasie, Zgromadzenie Parlamentarne RE przyjęło serię sankcji wobec Moskwy, z których główną było zawieszenie prawa głosu dla delegacji rosyjskiej. Na sankcje Moskwa odpowiedziała najpierw bojkotem Zgromadzenia Parlamentarnego, a następnie wstrzymaniem płacenia corocznych składek członkowskich do budżetu RE. Zagroziła też definitywnym opuszczeniem organizacji.

>>> Czytaj też: Desperacki krok Putina. Wyda ponad 50 mld dol. ze specjalnego funduszu?